Reklama

Wybory służą akcjom

Lata wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych są zazwyczaj dobre dla inwestujących w akcje. W ostatnim półwieczu indeks Standard & Poor's 500 rósł w nich średnio o 9%. Średnia prognoz na ten rok wynosi 12%.

Publikacja: 04.02.2004 08:29

Warunki dotychczas sprzyjające wzrostowi kursów akcji w USA - redukcje podatków, większe wydatki rządowe i niskie stopy procentowe - nie zmienią się w najbliższych 9 miesiącach, przez które prezydent George W. Bush będzie walczył o drugą kadencję. Natomiast np. spółki medialne, takie jak Omnicom Group, największy na świecie właściciel agencji reklamowych, mogą liczyć na dodatkowe zyski z kampanii promujących kandydatów. Firma badająca ten rynek TNS Media Intelligence szacuje, że tegoroczne nakłady na polityczną reklamę wyniosą co najmniej miliard dolarów.

Wyborczy cykl w gospodarce

Z historii rynku wynika, że akcje szybciej rosną w drugiej połowie czteroletniej kadencji prezydenckiej, niż w pierwszej. Tak było w ośmiu z ostatnich 10 kadencji. W czasie dwóch pierwszych lat prezydentury Busha indeks S&P 500 stracił 33%. Najlepszy był dotychczas zazwyczaj trzeci rok kadencji i w 2003 r. wskaźnik ten zyskał 26%. Dobra koniunktura giełdowa utrzymywała się zwykle do końca roku wyborczego, i tak powinno być również teraz.

Cyklowi wyborczemu podlega zresztą nie tylko rynek akcji, ale cała amerykańska gospodarka. W minionym półwieczu w pierwszym i drugim roku kadencji prezydenckiej tempo wzrostu PKB wynosiło średnio 2,7%. Natomiast w dwóch ostatnich latach kadencji zwiększało się do 4,3%.

Jedną z przyczyn takiego właśnie zachowywania się wskaźników jest to, że nowy prezydent, obejmując urząd, aplikuje gospodarce lekarstwa mające ją uzdrowić w dłuższej perspektywie - podnosi podatki i tnie wydatki rządowe. Bezpośrednim następstwem takich decyzji bywa recesja lub spadki na giełdach.

Reklama
Reklama

W pierwszym roku obecnej kadencji PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł o 0,5%, w następnym już o 2,2%, w ubiegłym o 3,1%, a na ten rok prognozuje się tempo wzrostu na poziomie 4,6%, najszybsze od 1984 r.

Zdecydowały niskie podatki

i stopy

Zdaniem wielu ekonomistów, ubiegłoroczne przyspieszenie zostało spowodowane decyzją prezydenta Busha, redukującą podatki o 330 mld USD i obniżeniem stóp procentowych do poziomu najniższego od lat 50. ubiegłego stulecia.

Niektórzy ekonomiści przewidują, że Fed może podnieść stopy w tym roku, co zwykle szkodzi rynkowi akcji. Przypomina się w tym kontekście, że w sześciu z ostatnich 11 lat wyborczych bank centralny nie zawahał się podwyższyć koszty kredytu. Ale przy tak niskiej inflacji - 0,6% w IV kw. - nie ma powodów, by stopy podnosić.

Razem z ożywieniem gospodarczym poprawiają się wyniki giełdowych spółek. Z nadesłanych już raportów za IV kw. ponad 60% firm wchodzących w skład S&P 500 i z prognoz dla pozostałych wynika, że ich zyski w tym okresie wzrosły o 26%, najszybciej od 10 lat.

Reklama
Reklama

Wprawdzie Sandy Lincoln z chicagowskiej firmy Wayne Hummer Asset Management uważa, że wzrost kursów akcji w dwóch ostatnich latach kadencji prezydenckich może być po prostu zbiegiem okoliczności, ale właśnie wymienione wyżej okoliczności nadal temu wzrostowi sprzyjają i ze strony inwestorów giełdowych prezydent Bush nie powinien mieć w tej kampanii trudności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama