Wtorkowe notowania na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od niewielkich zmian indeksów. Część inwestorów powstrzymała się od zakupów w związku z powracającymi obawami przed terroryzmem. Najnowszym dowodem na to, że Amerykanie wciąż nie mogą się czuć bezpiecznie, było przesłanie do biura lidera Republikanów w Kongresie - Billa Firsta - tajemniczego proszku, który został zidentyfikowany jako trucizna. Wszystkie takie informacje powodują natychmiast nerwowość na rynku. Wśród spółek uwagę przyciągał koncern energetyczny - Dynegy. Jego walory zdrożały o 5,8%, na wieść o tym, że sprzeda za 2,3 mld USD elektrownie w Illinois spółce Ameren. Wśród spadkowiczów znalazł się natomiast producent półprzewodników - Applied Materials (-1,3%), któremu rekomendację z "lepiej niż rynek" do "tak jak rynek" obniżyli analitycy Goldman Sachs. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones zyskał o 0,04% a Nasdaq Composite 0,06%.

Wczorajsze notowania na czołowych giełdach zachodnioeuropejskich bardzo przypominały wiele sesji z ostatnich miesięcy. Znów taniały najbardziej walory spółek zaangażowanych na rynku amerykańskim i znów główną tego przyczyną był słabnący dolar. Trudno dziwić się temu, że inwestorzy pozbywali się walorów takich spółek, jak Volkswagen (-3,4%), Philips (-1,3%) czy producent dóbr luksusowych LVMH (-1,9%), skoro - według wyliczeń analityków Deutsche Banku - każdy spadek wartości dolara o 10% powoduje, że wyniki europejskich spółek pogarszają się średnio o 3,5%. Aż o 4,7% staniały wczoraj walory szwedzkiego producenta samochodów - Volvo. Spółka poinformowała o niższym od oczekiwanego zysku, a ponadto podała, że wciąż szuka nabywcy na walory konkurencyjnej firmy - Scania. Sprzedaż tych papierów nakazała Volvo Komisja Europejska.

Frankfurcki DAX spadł wczoraj o 0,35%, a paryski CAC-40 o 0,73%. Wśród indeksów największych giełd wyjątkiem był londyński FT-SE 100, który wzrósł o 0,21%. Zawdzięczał to m.in. popytowi na akcje koncernu tytoniowego Imperial Tobacco, który zwiększył udział w rynku brytyjskim.