Cena kontraktów terminowych na miedź ponownie wczoraj wzrosła, ustanawiając kolejne sześcioletnie maksimum. Na rynku przeważyły obawy, że strajki w Chile i w Kanadzie zmniejszą dostawy tego metalu. Górnicy z kopalni Cerro Colorado w Chile nie pracowali już szósty dzień. Przyczyną strajku są żądania płacowe. Związkowcy zablokowali też drogę do kopalni i nie przewidują żadnych rozmów z zarządem spółki BHP Billiton, do której należy to przedsiębiorstwo. Kopalnie w Sudbury w prowincji Ontario nie wydobywały wczoraj miedzi czwarty dzień. Te strajki już wpływają na dostawy metalu na międzynarodowy rynek. Zapasy nieustannie zmniejszają się, natomiast popyt nadal jest znaczny. Wciąż dużo miedzi kupują Chiny. Po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2550 USD, a więc o 6 USD, 0,2% więcej niż na wtorkowym zamknięciu.

Najdroższy od siedmiu lat był wczoraj ołów. Jego cena poszła w górę po opublikowaniu informacji o wybuchu w jednej z kanadyjskich hut. Wznowi ona produkcję nie wcześniej niż za dwa tygodnie, a ta przerwa zwiększy niedobór ołowiu na rynku. W ub.r. zużycie tego metalu wzrosło na świecie o 1%, do 6,7 mln ton, a produkcja spadła o 0,8%, do 6,6 mln ton. Tona ołowiu zdrożała wczoraj w Londynie o 8 USD, 1%, do 805 USD.

Cena złota zmieniła się w Londynie nieznacznie. Uczestnicy tego rynku czekają na wyniki spotkania ministrów finansów i szefów banków centralnych państw tworzących Grupę Siedmiu. W czasie weekendu będą oni obradowali na Florydzie. Nie wyklucza się przyjęcia wspólnego programu powstrzymania spadku kursu dolara wobec euro, jena i innych walut. Wcale nie jest to jednak pewne, gdyż Amerykanom nie przeszkadza słaby dolar. Od początku ub.r. dolar spadł do euro o 19% i o 11% do jena, a złoto zdrożało w tym okresie o 15%. Wczoraj uncja złota z natychmiastową dostawą staniała na londyńskiej giełdzie o 47 centów, 0,1%, do 399,95 USD.

Na giełdzie paliwowej w Londynie przez większość dnia dominowało wczoraj oczekiwanie na raport o stanie zapasów ropy i jej przetworów w Stanach Zjednoczonych. Spodziewano się na ogół ich dalszego spadku. Tymczasem American Petroleum Institute poinformował po południu, że zapasy te wzrosły i to znacznie, bo o 6,3 mln baryłek. I co ważniejsze, były o prawie 2 mln baryłek większe niż o tej samej porze przed rokiem. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała po południu 29,41 USD, wobec 29,50 USD na wtorkowym zamknięciu.