Główna stopa repo w Wielkiej Brytanii wynosi po wczorajszej decyzji 4%. Poprzedniej podwyżki, też o 25 pkt brytyjski bank centralny dokonał w listopadzie ub.r. Wcześniejsze obniżki sprowadziły stopy na Wyspach do poziomu najniższego od 48 lat.
Brytyjscy konsumenci, których wydatki generują dwie trzecie produktu krajowego brutto, w minionym kwartale zaciągnęli rekordowo dużo kredytów, a w grudniu sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 0,9%. Tamtejsza rada polityki pieniężnej, kierowana przez gubernatora banku centralnego Mervyna Kinga, zapowiadała, że podniesie stopy, jeśli tempo wzrostu gospodarczego będzie się zwiększać.
PKB Wielkiej Brytanii w ostatnich trzech miesiącach ub.r. wzrósł o 0,9%, wobec poprzedniego kwartału, i o 2,5% w stosunku rocznym, najszybciej od prawie czterech lat. "Ożywienie światowej gospodarki ma coraz szersze podstawy. Silny wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii oznacza, że presja inflacyjna prawdopodobnie będzie zwiększała się stopniowo przez najbliższe kilka lat" - stwierdził Bank Anglii w opublikowanym wczoraj komunikacie.
Brytyjscy ekonomiści, a także przedstawiciele rządu, wyrażali ostatnio coraz większe zaniepokojenie rosnącym zadłużeniem gospodarstw domowych. Korzystając z rekordowo niskiego oprocentowania Brytyjczycy zaciągali bowiem coraz więcej kredytów hipotecznych. Boom na rynku nieruchomości spowodował znaczną podwyżkę cen domów i mieszkań. Listopadowa podwyżka stóp nie przyniosła efektów oczekiwanych przez bank centralny i po jednomiesięcznej przerwie wzrost cen na tym rynku ponownie przyspieszył w grudniu i w styczniu. Brytyjczycy też coraz więcej pożyczali pod zastaw rosnącej wartości domów.
Kanclerz skarbu Gordon Brown zalecił bankowi centralnemu zastąpienie brytyjskich standardów obliczania inflacji stosowanym w strefie euro indeksem cen konsumpcyjnych. W grudniu tak liczona inflacja wyniosła w Wielkiej Brytanii 1,3%, a więc znacznie poniżej 2-proc. celu wyznaczonego przez bank.