W IV kwartale ub.r. Deutsche Bank zarobił netto 436 mln euro, co dało 83 centy na akcję. Wynik ten jest zgodny ze średnią prognozą analityków ankietowanych przez Bloomberga. Rok wcześniej w IV kw. bank notował stratę 105 mln euro. Zyski za cały zeszły rok zwiększyły się ponadtrzykrotnie, do 1,37 mld euro. Niemiecki bank wypłaci dywidendę 1,5 euro na akcję, czyli o 15% wyższą niż w 2002 r.
Zysk przed opodatkowaniem, uważany za lepszy wskaźnik zyskowności niemieckich banków z uwagi na duże fluktuacje stóp podatku, sięgnął w IV kw. 676 mln euro, wobec 237 mln euro rok wcześniej. I to pomimo spadku przychodów o 3,5%, do 21,9 mld euro, spowodowanego umacnianiem się euro i wyprzedażą aktywów. Po korekcie o te dwa czynniki przychody wzrosły o 9%.
Około trzy czwarte zysku Deutsche Bank osiągnął z bankowości inwestycyjnej i korporacyjnej (453 mln euro przed opodatkowaniem wobec 275 mln euro poprzednio). Skorzystał z pierwszej od czterech lat hossy na rynkach akcji, a także niskich stóp procentowych, które pobudziły rynek obligacji. Przychody ze sprzedaży i obrotu akcjami i instrumentami dłużnymi wzrosły o 17%, do 2,06 mld euro.
Koszty operacyjne banku spadły w minionym roku o 11%, do 17,3 mld euro. Dyrektor generalny Josef Ackermann, który od momentu objęcia stanowiska przed dwoma laty zwolnił prawie 15 tys. osób i sprzedał aktywa za 14 mld USD, zapowiada, że w tym roku nastąpi ich dalsza redukcja. W ub.r. współczynnik kosztów do przychodów spadł z 85% do 79%. Analitycy twierdzą jednak, że w stosunku do innych europejskich banków działalność Deutsche Banku ciągle jest mało efektywna.
Wczoraj na stronach internetowych "Financial Times" podał, że Deutsche Bank zerwał wstępne rozmowy na temat akwizycji przez Citigroup. Zdaniem gazety, J. Ackermann uznał, iż ewentualne przejęcie jego banku przez amerykańskiego rywala byłoby zbyt kontrowersyjne pod względem politycznym. Z pomysłem transakcji wyszedł ponoć kanclerz Gerhard Schroeder, orędownik konsolidacji w niemieckim sektorze bankowym.