Analityków niepokoiło zjawisko wypychania inwestycji prywatnych przez publiczne. Banki wówczas kupowały chętnie obligacje skarbowe, które były papierami praktycznie o ryzyku zerowym. Słabe wyniki finansowe powodowały, że analitycy jako warte zainteresowania wskazywali akcje Banku Pekao i BZ WBK.
Tym razem specjaliści ujawnili, że spodziewają się zdecydowanej poprawy rezultatów banków w wyniku ożywienia gospodarczego, które się rozpoczęło. Wzrośnie akcja kredytowa, poprawią się zwłaszcza przychody prowizyjne, coraz większą popularnością cieszyć się będą kredyty hipoteczne. Szansą dla banków jest współfinansowanie inwestycji w ramach funduszy unijnych. Skorzystają z tego jednak dopiero w następnych latach. Straty, jakie poniosły fundusze obligacji w ubiegłym roku, mogą skłonić klientów do otwierania depozytów, tym bardziej że ich oprocentowanie poprawiło się. Banki nie będą musiały tworzyć tak znacznych rezerw, jak jeszcze w ubiegłych latach, a znaczna część utworzonych rezerw zostanie rozwiązana.
Analitycy zwrócili uwagę na wyceny rynkowe. Według nich, akcje banków są przewartościowane i odradzają ich kupowanie. Tegoroczne dobre wyniki finansowe nie uzasadniają tak wysokich kursów. Dodatkowo ceny naszych banków są zbyt wygórowane w porównaniu z ich konkurentami z Czech czy Węgier.
Podczas poprzedniego spotkania sporo mówiliśmy o sprawie Stoczni Szczecińskiej i zachowaniu banków, które finansowały ją kredytami. Czy w efekcie bankructwa tej spółki banki zmieniły podejście do udzielania kredytów korporacyjnych i monitorowania ich spłaty?
Andrzej Powierża: O tym, czy banki wyciągnęły nauczkę z tej lekcji, przekonamy się, kiedy przyjdzie kolejny okres dekoniunktury w gospodarce.