Wygląda na to, że kontrakty weszły ponownie w trend boczny między ok. 1610 a 1665 pkt. Tak jak w styczniu spada zmienność, co obrazuje zwężająca się 10-sesyjna wstęga Bollingera. Nie widać impulsu, który popchnąłby kontrakty w którąś stronę. Byki boją się na razie atakować poziom dolnego ograniczenia styczniowej konsolidacji (1667 pkt). Pod tym względem sytuacja wygląda gorzej niż w przypadku instrumentu bazowego. WIG20 zdołał już bowiem zakryć czarną świecę z 28 stycznia. Kontraktom sztuka ta się na razie nie udała. Oporem stała się ponadto 10-sesyjna średnia krocząca. Szczególnie było to widoczne w piątek, gdy odbicie od tej średniej sprowadziło kontrakty kilkanaście punktów w dół. Z drugiej strony brak też determinacji ze strony sprzedających. Mimo zniżkującego ciągle MACD, futuresy nie spadają.

Obecny trend boczny zawiera się między zniesieniami trendu wzrostowego z okresu: koniec listopada ub.r. - początek stycznia. Zniesienie 24-proc. wyznacza górny zasięg konsolidacji, zaś zniesienie 38-proc. to dolna granica wahań kontraktów. Zatem ruchy futuresów w ciągu ostatnich kilku tygodni interpretować można jako korektę wcześniejszej zwyżki. Uznać można, że sytuacja pozostaje pod kontrolą byków. Świadczy o tym przede wszystkim szybko powstrzymana przecena z 28 stycznia.

Skoro trwa trend boczny, najważniejsza stała się obecnie obserwacja wspomnianych na wstępie poziomów wsparcia i oporu. Przedział między nimi to zaledwie nieco powyżej 50 punktów. Jak zawsze w przypadku konsolidacji trudno prognozować, w którym kierunku nastąpi wybicie. Jeśli sugerować się pozostającym w mocy sygnałem sprzedaży wygenerowanym przez MACD, wciąż większe jest prawdopodobieństwo spadków, a obecnie mamy do czynienia jedynie z przejściowym ruchem powrotnym.