Również w ocenie krajowych analityków nasza waluta może się w najbliższym czasie osłabić do poziomu 5 zł za euro. Powody są dwa: ryzyko odrzucenia planu Hausnera oraz umocnienie euro do dolara na międzynarodowych rynkach.
- Wszystko wskazuje na to, że euro będzie nadal rosnąć. Mogłaby w tym przeszkodzić jedynie obniżka stóp Europejskiego Banku Centralnego. Ale na to się raczej nie zanosi - mówi Marek Nienałtowski, analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Jego zdaniem, sytuacja na krajowym rynku walutowym jest obecnie bardzo nerwowa. - Wystarczy wypowiedź jednego polityka z PO czy SLD, sugerująca, że plan Hausnera nie zostanie przyjęty, aby wywindować kurs euro do poziomu 5 zł - twierdzi M. Nienałtowski.
Najważniejszym zagrożeniem dla gospodarki, związanym z dalszym osłabieniem naszej waluty, jest wzrost długu publicznego. Rząd przyjął w ustawie budżetowej na 2004 r., że dług publiczny (w wariancie bez planu Hausnera) wyniesie 54,8% PKB. Wyliczenia te oparto na założeniu, że średnioroczny kurs euro wyniesie w tym roku 4,6092 zł. Tyle że - na razie - średnia cena wspólnej waluty od początku roku wynosi 4,73zł. A to oznacza, że przekroczenie przez dług publiczny poziomu 55% PKB jest coraz bliższe. Według naszych wyliczeń, wystarczy, aby średnioroczny kurs euro wyniósł 4,87zł. A analitycy z HSBC zwracają uwagę na jeszcze jeden czynnik ryzyka: bardzo optymistyczne założenia dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce.
Słaby złoty to nie tylko większy dług publiczny. To również większe zobowiązania gospodarstw domowych, które zadłużyły się w euro. Kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kilka lat temu pożyczki na sumę kilkudziesięciu tysięcy euro, wydają dziś na ich obsługę o kilkaset złotych więcej. Dla przykładu osoby, które w 2001 r. wzięły kredyt w euro w wysokości ok. 30 tys. euro po kursie 4,10 zł, płaciły wtedy raty w wysokości ok. 1100 zł miesięcznie. Dziś płacą 1300 zł.
Mocne euro szkodzi też importerom. Po przeliczeniu na złote sprowadzone przez nich towary są coraz droższe. Importerzy są więc zmuszeni do obniżania marż, co zmniejsza ich zyski. Inne rozwiązanie to podnoszenie cen na polskim rynku. Ale to z kolei prowadzi do spadku obrotów. Część firm zabezpiecza się przed taką sytuacją, podpisując kontrakty w dolarach.