W ubiegłą środę miało miejsce gwałtowne załamanie kursu kontraktu na indeks WIG 20 z marcowym terminem wygaśnięcia. W wyniku dwóch zleceń złożonych za pośrednictwem Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP kurs kontraktu stracił najpierw 6,6%, by po kilkudziesięciu sekundach wzrosnąć o 17,1%, czyli o 9,4% w stosunku do sytuacji przed spadkiem.
"Natychmiast po zdarzeniu podjęliśmy czynności mające na celu wyjaśnienie zajścia" - powiedział Socha na konferencji prasowej.
W wyniku tych działań 5 lutego KPWiG złożyła Generalnemu Inspektorowi Informacji Finansowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa prania brudnych pieniędzy. Rachunek inwestora, który był największym beneficjentem zawirowań, został zablokowany.
"Złożyliśmy także zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a w dniach 5-9 lutego dokonaliśmy kontroli w BDM PKO BP" - powiedział Socha.
Jak ustaliła komisja instytucja, która zarobiła najwięcej na zdarzeniach z 4 lutego, to spółka z siedzibą na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Z historii rachunku inwestora wynika, że jedyne transakcje poprzez ten rachunek zostały przeprowadzone 4 lutego.