Nowi komisarze kierowali (lub nadal to robią) głównie resortami spraw zagranicznych bądź finansów. Dwóch, w tym Danuta Huebner, sprawuje funkcję ministra ds. europejskich. Część pracowała w dyplomacji.
Czterech z dziesięciu przyszłych komisarzy ma za sobą studia na uczelniach w USA - w ujęciu procentowym dwukrotnie więcej niż w przypadku obecnego składu Komisji. Od aktualnych jej członków "nowi" są ponadto przeciętnie o 7 lat młodsi.
Nowi komisarze między 1 maja a 31 października, kiedy upłynie kadencja Komisji, nie obejmą samodzielnych tek, lecz będą pomagać w pracach swoim starszym kolegom (obecnie dwudziestu). Mówi się, że będą odbywać półroczny "staż", bowiem większość powinna zostać wybrana i na następną kadencję. Pięć największych krajów obecnej Piętnastki, m.in. Niemcy, Francja i Wielka Brytania, straci wówczas prawo do posiadania dwóch komisarzy.
Tak jak obecni komisarze, nowi będą zarabiać 18 tys. euro miesięcznie, będzie im przysługiwał samochód z kierowcą i inne przywileje. Część krytyków zauważyła, że w wielu przypadkach nowi komisarze-"stażyści" będą wynagradzani lepiej, niż szefowie państw i rządów, które będą reprezentować.