Schematów na giełdzie amerykańskiej mamy dziesiątki. Od każdej reguły są oczywiście wyjątki, ale fakt faktem, że na przykład na początku i na końcu każdego miesiąca indeksy są dużo silniejsze. Zachowanie jak najbardziej zrozumiałe, gdyż po "pierwszym" fundusze dostają nowe środki do zagospodarowania, a z kolei na koniec miesiąca/kwartału chcą pokazać jak najlepsze wyniki. Tradycyjnie na plusach indeksy kończą także Nowy Rok, sesję przed Dniem Pracy czy w okolicy Święta Dziękczynienia.
Luty też ma swoją specyfikę. W ostatnich ponad 100 latach notowań Dow Jones, na początek lutego indeks, wbrew schematowi silnego rozpoczęcia miesiąca, zachowywał się dość słabo. Faktycznie tym razem zostało to potwierdzone choćby brakiem nowego szczytu, co regularnie oglądaliśmy przez ostatnie 3 miesiące. Nie tutaj jednak specyfika tego miesiąca. Wielu inwestorów traktuje ją z przymrużeniem oka, ale według wszelkich statystyk ten spokojny początek zawsze oznaczał zbieranie sił na wzrosty pod... walentynki. To właśnie przed tym świętem rynek był najmocniejszy, nadrabiając słabość sprzed tygodnia.
Nowy szczyt także i tym razem to potwierdził, a skoro schemat się powtarza, to warto zerknąć,co statystyki pokazują dalej. Okazuje się, że byki wszystkie siły tracą właśnie na wspomniane romantyczne święto i po nim wchodziły w najgorszy dla siebie okres. Tak więc zapowiada się, że przyszły tydzień nie będzie obfitować w impulsy zza oceanu, które pomogłyby naszym rodzimym bykom w trwałym pokonaniu wrześniowych szczytów. Trzeba samemu wziąć się do roboty i jakąś korektą oczyścić rynek z zysków, by pojawiła się chciwość na nowe. Wczorajsza sesja pokazuje jednak, że taka korekta nie będzie bardzo głęboka. Za dużo inwestorów na nią czeka, by załapać się na wybicie w górę.