Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie chciał zabezpieczenia na majątku Jasła. Domagał się gwarancji albo od Nafty Polskiej - jest jeszcze właścicielem rafinerii, albo od Grupy Lotos (GL), która przejmuje kontrolę nad firmą. Ostatecznie zdecydowano, że gwarancji udzieli gdańska spółka. - To jest wewnętrzna sprawa firmy - mówi Marcin Zachowicz, rzecznik GL.
Rafineria Jasło potrzebowała pieniędzy na inwestycje. Chodzi przede wszystkim o terminal paliwowy o zdolnościach przeładunkowych ok. 500 tys. ton, którego budowa jest zaawansowana w 80%. - Terminal będzie częścią centrum logistycznego Grupy Lotos na Polskę południową i wschodnią. Powinien zacząć działać w drugiej połowie roku - twierdzi M. Zachowicz. Wartość tego projektu wynosi 25 mln zł. - Do tej pory budowę terminalu finansowaliśmy z własnych środków. Okazało się jednak, że mamy ich za mało - mówi Józef Folcik, prezes rafinerii. Spółka nie zapłaciła wszystkim podwykonawcom projektu. Jednak dzięki kredytowi jest szansa, że zaległości zostaną uregulowane.
Dlaczego Rafinerii Jasło zabrakło pieniędzy na dokończenie inwestycji? Jedną z przyczyn jest ponad 6 mln zł zadłużenia jednego z klientów firmy, który nie zapłacił za zakupione paliwo. Prawdopodobnie chodzi o spółkę Bitospol. - Z powodu jednego klienta musieliśmy utworzyć odpis na przeterminowane należności w wysokości 6,3 mln zł - przyznaje Stanisław Dulicz, główny księgowy firmy.
Na koniec 2003 r. rafineria zarobiła zaledwie 0,3 mln zł netto. Na poziomie operacyjnym zysk wyniósł 1,4 mln zł. Przychody sięgnęły 683 mln zł. Zeszłoroczne wyniki spółki są jednak lepsze od tych z 2002 r., kiedy przy przychodach o połowę niższych straciła 19 mln zł.