Reklama

Słabnie segment technologiczny

W ubiegłym tygodniu szeroki rynek amerykański dotarł do styczniowego szczytu. Oznaki słabości wykazywał natomiast sektor technologiczny. Giełdy w Europie są coraz bardziej podzielone: Paryż i Frankfurt wciąż są blisko ostatnich maksimów, podczas gdy w Londynie korekta nabiera rozpędu. Od stawki nadal odstaje Japonia.

Publikacja: 14.02.2004 08:51

Ten obraz uzupełniają znaczne wahania na rynkach wschodzących. Dobrym przykładem jest Tajlandia. Indeks tamtejszej giełdy w drugiej połowie stycznia stracił ok. 15%, by w kolejnych dwóch tygodniach wzrosnąć od dołka o 11%. Silne zmiany wskaźników koniunktury obserwowaliśmy ostatnio również w Brazylii i Argentynie. O ile w przypadku azjatyckiego parkietu negatywny wpływ miały obawy związane z epidemią ptasiej grypy, to w dwóch pozostałych inwestorzy żywo reagowali na informacje dotyczące poziomu stóp procentowych w USA i wycofywania się Międzynarodowego Funduszu Walutowego z kredytowania Argentyny.

Technologia w niełasce

Od września minionego roku widzimy, że w Stanach Zjednoczonych segment technologiczny stracił przewagę nad szerokim rynkiem. Zaczęła się ona jesienią 2002 r. i jak się później okazało, był to sygnał zapowiadający znaczącą poprawę koniunktury. Obecnie wykres siły relatywnej indeksu Nasdaq względem S&P 500 dotarł do silnego wsparcia. Wyznacza je dolna granica prawie półrocznej konsolidacji oraz linia trendu, łącząca dołki z ostatniego półtora roku. Tak jak wcześniej wzrost siły relatywnej segmentu technologicznego w stosunku do szerokiego rynku zapowiadał lepsze czasy dla posiadaczy akcji, tak teraz byłoby to zapowiedzią pogorszenia nastrojów.

Na przełomie stycznia i lutego Nasdaq stracił na wartości 6,5%. Zniżka wyniosła prawie dokładnie tyle samo, ile przy poprzedniej korekcie, z drugiej połowy lipca i początku sierpnia 2003 r. To jednocześnie najgłębsza korekta w okresie od wiosny ub.r. Dlatego spadek o większej sile będzie oznaczał trwalszy ruch w dół. Zauważmy przy tym, że indeks nieudanie próbował pokonać szczyty z przełomu 2001 i 2002 r. Dodatkową barierą znów okazała się górna granica formacji kanału rosnącego, w jakim Nasdaq porusza się od półtora roku. Na przestrzeni ostatnich miesięcy ta bariera zatrzymywała zniżkę kilka razy.

Łącząc te wszystkie elementy w całość dochodzimy do wniosku, że kluczową rolę odgrywa w tej chwili wsparcie w okolicach 2 tys. pkt. Tutaj znajduje się lutowy dołek, wypadają szczyty z ostatniego kwartału 2003 r. Spadek poniżej tej wysokości będzie oznaczał, że mamy do czynienia ze zniżką o skali największej od roku, a oporu - wyznaczonego przez maksima z przełomu 2001 i 2002 r. - ostatecznie nie udało się przełamać. Dopóki Nasdaq nie znajdzie się poniżej 2 tys. pkt, można liczyć na kolejny atak na górne ograniczenie kanału. Jednak na wyjście górą z tej formacji się nie zanosi. Stąd potencjał ewentualnego wzrostu pozostaje znacznie ograniczony.

Reklama
Reklama

Problemy Nasdaq z przebiciem szczytów z przełomu 2001 i 2002 r. pozwalają zakładać, że bariera o takim samym znaczeniu będzie negatywnie oddziaływać również na S&P 500. W takim razie okolice 1170 pkt mogą na dłużej powstrzymać byki i wyzwolić mocniejszą korektę. Warunkiem ataku na 1170 pkt jest pozostawanie indeksu powyżej 1127 pkt. Średniookresowym wsparciem jest poziom, wyznaczony poprzez odjęcie od ostatniego szczytu 5%, czyli tyle, ile wyniosła najgłębsza przecena w okresie od marca 2003 r. Obecnie to 1100 pkt.

Europa na linii trendu

Indeks, obrazujący koniunkturę na europejskich rynkach akcji, DJ Euro Stoxx 50 po raz kolejny odbił się od głównej linii prawie rocznej tendencji rosnącej. Nie zdołał przy tym wybić się ponad styczniową górę, więc za wcześnie jest mówić o dalszym ruchu w górę. Oporem są okolice 2,9 tys. pkt, gdzie znajduje się szczyt z sierpnia 2002 r. i dołek z czerwca 2002 r. Tutaj również mamy minimum z jesieni 2001 r. Zdecydowane przebicie tej bariery byłoby silnym sygnałem kupna. Zamknięcie poniżej 2816 pkt zmniejszy szanse na rozstrzygnięcie korzystne dla posiadaczy akcji.Wyraźne symptomy zmiany średnioterminowego trendu obserwujemy w Londynie. Dzienny MACD osiągnął poziom najniższy od blisko roku. Ten wskaźnik zapowiada udany atak na dolne ograniczenie kanału zwyżkowego, w jakim FT-SE 100 porusza się od lipca ub.r. Wypada ono przy 2,3 tys. pkt.

Niewielkie są szanse na przebicie przez węgierski BUX historycznego szczytu. Pokonanie przez indeks pod koniec stycznia jesiennego maksimum pozwalało liczyć na taki obrót spraw. Jednak powrót na czwartkowej sesji poniżej dopiero co przełamanej bariery pokazał, że mieliśmy do czynienia z fałszywym sygnałem kupna. Rysująca się na tygodniowym MACD negatywna dywergencja przestrzega przed nagłą zmianą kierunku notowań. W tej sytuacji przecięcie prawie rocznej linii trendu jest bardzo prawdopodobne. Rozpoczynałoby to dłuższy spadek, który sięgnąłby przynajmniej 8,5 tys. pkt.

Mocny jen, słaby Nikkei

Najwyższe od września 2000 r. notowania japońskiego jena wobec dolara źle wpływają na koniunkturę na giełdzie w Tokyo. Spadek Nikkei poniżej 10,5 tys. pkt zmniejszył szanse na wybicie ponad jesienny szczyt. W efekcie powinniśmy obserwować stopniową zniżkę w kierunku 9,6 tys. pkt, stanowiących dolną granicę blisko półrocznego trendu bocznego. W sytuacji prawdopodobnego spadku wartości dolara w okolice 100 jenów przebicie wsparcia jest realne. Oznaczałoby to, że ubiegłoroczna zwyżka była jedynie kolejnym odreagowaniem w bessie, a nie początkiem trwałej hossy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama