Ten obraz uzupełniają znaczne wahania na rynkach wschodzących. Dobrym przykładem jest Tajlandia. Indeks tamtejszej giełdy w drugiej połowie stycznia stracił ok. 15%, by w kolejnych dwóch tygodniach wzrosnąć od dołka o 11%. Silne zmiany wskaźników koniunktury obserwowaliśmy ostatnio również w Brazylii i Argentynie. O ile w przypadku azjatyckiego parkietu negatywny wpływ miały obawy związane z epidemią ptasiej grypy, to w dwóch pozostałych inwestorzy żywo reagowali na informacje dotyczące poziomu stóp procentowych w USA i wycofywania się Międzynarodowego Funduszu Walutowego z kredytowania Argentyny.
Technologia w niełasce
Od września minionego roku widzimy, że w Stanach Zjednoczonych segment technologiczny stracił przewagę nad szerokim rynkiem. Zaczęła się ona jesienią 2002 r. i jak się później okazało, był to sygnał zapowiadający znaczącą poprawę koniunktury. Obecnie wykres siły relatywnej indeksu Nasdaq względem S&P 500 dotarł do silnego wsparcia. Wyznacza je dolna granica prawie półrocznej konsolidacji oraz linia trendu, łącząca dołki z ostatniego półtora roku. Tak jak wcześniej wzrost siły relatywnej segmentu technologicznego w stosunku do szerokiego rynku zapowiadał lepsze czasy dla posiadaczy akcji, tak teraz byłoby to zapowiedzią pogorszenia nastrojów.
Na przełomie stycznia i lutego Nasdaq stracił na wartości 6,5%. Zniżka wyniosła prawie dokładnie tyle samo, ile przy poprzedniej korekcie, z drugiej połowy lipca i początku sierpnia 2003 r. To jednocześnie najgłębsza korekta w okresie od wiosny ub.r. Dlatego spadek o większej sile będzie oznaczał trwalszy ruch w dół. Zauważmy przy tym, że indeks nieudanie próbował pokonać szczyty z przełomu 2001 i 2002 r. Dodatkową barierą znów okazała się górna granica formacji kanału rosnącego, w jakim Nasdaq porusza się od półtora roku. Na przestrzeni ostatnich miesięcy ta bariera zatrzymywała zniżkę kilka razy.
Łącząc te wszystkie elementy w całość dochodzimy do wniosku, że kluczową rolę odgrywa w tej chwili wsparcie w okolicach 2 tys. pkt. Tutaj znajduje się lutowy dołek, wypadają szczyty z ostatniego kwartału 2003 r. Spadek poniżej tej wysokości będzie oznaczał, że mamy do czynienia ze zniżką o skali największej od roku, a oporu - wyznaczonego przez maksima z przełomu 2001 i 2002 r. - ostatecznie nie udało się przełamać. Dopóki Nasdaq nie znajdzie się poniżej 2 tys. pkt, można liczyć na kolejny atak na górne ograniczenie kanału. Jednak na wyjście górą z tej formacji się nie zanosi. Stąd potencjał ewentualnego wzrostu pozostaje znacznie ograniczony.