Ostatni tydzień upłynął pod znakiem aktywności dużego kapitału zagranicznego, który licząc na postęp prac zmierzających do wdrożenia programu reformy finansów publicznych, gwałtowanie powrócił na GPW. Zarządzający zachodnimi funduszami założyli prawdopodobnie, że szansa na zakończenie trwającego od czerwca 2001 r. okresu osłabienia kursu złotego względem euro może z ich punktu widzenia stanowić dogodny moment zajęcia długiej pozycji w akcjach najbardziej płynnych polskich spółek, bez względu na charakteryzujące je wskaźniki wyceny rynkowej.
Należy jednak pamiętać, że stanowiący w ubiegłych latach o atrakcyjności naszego regionu proces ,,gry pod konwergencję" dobiegł już końca. Rentowność polskich obligacji 10-letnich nie różni się już znacząco od rentowności analogicznych papierów krajów członkowskich UE. Wyceny naszych blue chipów są niejednokrotnie wyższe niż wyceny konkurentów ze strefy euro. Dlatego też trudno zakładać, aby napływający kapitał charakteryzował się długookresowym horyzontem inwestycyjnym. Bez wyraźnej poprawy koniunktury na rynkach Eurolandu, kontynuacja wzrostów WIG20 będzie mało prawdopodobna.
Wciąż natomiast można dostrzec zdrowe podstawy hossy małych spółek. Wprawdzie wyceny firm dla rynku podstawowego i równoległego są pod względem wskaźnika P/BV już bardzo zbliżone, ale kondycja finansowa ,,mikrusów" wciąż się poprawia. W gronie spółek mających co najmniej 2-proc. udział w indeksie WIRR i które już przedstawiły raporty za IV kwartał 2003 r., dostrzec można wyłącznie takie, które w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego zwiększyły swą rentowność sprzedaży. Okazuje się więc, że okres ożywienia gospodarczego jest dla tego typu przedsiębiorstw bardzo korzystny. W rezultacie w najbliższych miesiącach można liczyć na kontynuację zjawiska swoistej segmentacji, polegającej na przewadze małych spółek.
Zwróć uwagę:
Interia - dynamiczny wzrost rynku reklamy internetowej (w 2003 r. aż o 45%), wybicie z tworzonej od VI 2001 r. formacji podwójnego dna.