U progu nowego tygodnia warto spojrzeć na wykres indeksu właśnie w takim ujęciu czasowym. Widać na nim nowe 3 letnie maksimum, świeżo otwartą lukę hossy, a ponadto długość korpusu w stosunku do długości cienia świecy sprawia, że kondycja trendu nie budzi zastrzeżeń. W świetle tych obserwacji sygnał kupna na tygodniowym MACD z początku br. nie wygląda na przypadkowy. Mimo wszystko jednak kontynuacja fali wzrostowej napotyka na spore bariery.

Czym mogą się zakończyć zbyt pośpieszne próby wybicia, nie poparte odpowiednimi kapitałami, mogliśmy się przekonać w piątek. Echa tej sesji były odczuwalne również w poniedziałek. Nie należy się zatem dziwić ostrożności, z jaką inwestorzy na początku dnia podejmowali decyzje. W piątek indeks nie tylko naruszył opór na poziomie wrześniowego szczytu, ale również zawrócił tuż pod linią 3-miesięcznego trendu wzrostowego.

Obawy o to, że byliśmy świadkami zarówno pułapki związanej z wybiciem, jak i nieudanej próby powrotu do trendu, są jak najbardziej uzasadnione. Tym niemniej można podać przynajmniej dwa argumenty przeciwko takiej tezie. Po pierwsze, jak na sesję odwrotu wielkość obrotu była za mała. Po drugie zaś, podaż nie była w stanie sprowadzić indeksu poniżej najbliższego wsparcia, czyli środowej świecy doji, nie doszło również do testu poziomu styczniowych szczytów.

Przebieg sesji poniedziałkowej mimo niskich obrotów, znacznie odbiegających od średniej, pokazuje, że obawy o załamanie impulsu wzrostowego istotnie mogą być przesadzone, a bliskość tak poważnych barier popytowych jak: linia szyi 4-miesięcznej formacji głowy z ramionami, "okrągłe" 1700 pkt oraz krótkoterminowa linii trendu wzrostowego w strefie 1690-1700 pkt, sprawia, że spadki nie mogą nabrać tempa. Analiza oscylatorów prowadzi do podobnych wniosków. ADX jest w fazie wzrostu, inny trendowy wskaźnik tj. MACD również zachęca do utrzymywania długich pozycji. Na wykresach szybkich wskaźników piątkowa zniżka nie wyrządziła żadnej szkody, a poniedziałkowy skok notowań spowodował dość wyraźną poprawę ich układu.