W miniony piątek (w poniedziałek rynki w USA były zamknięte) za akcję Disneya płacono na zamknięciu 23,32 USD - o 3,6 USD więcej niż w jednostronnej propozycji Comcastu. Komunikat zarządu Disneya, kierowanego przez byłego senatora George'a Mitchella, mówi jednak wyraźniej, że koncern rozważy każdą rozsądną propozycję, która będzie służyła interesom akcjonariuszy. Odpowiedź Comcastu była niemal natychmiastowa: wycena Disneya była uczciwa i oparta na długotermninowych wynikach medialnego koncernu.

Odmowa Disneya postawiła zarząd Comcastu w trudnej sytuacji. Kablowy gigant może próbować osłodzić ofertę, podbijając cenę nawet do 30 USD za akcję. Ponieważ jednak od momentu ogłoszenia oferty akcje Comcastu tracą na wartości, a Disneya - rosną, może się okazać, że w połączonej spółce udziałowcy Comcastu znajdą się w mniejszości. Pierwotna oferta przewidywała, że akcjonariusze kablowego kolosa przejmą 58% akcji w nowej firmie.

Zebranie zarządu Disneya okazało się tekże osobistym sukcesem dyrektora generalnego Michaela Eisnera. W ostatnich miesiącach był on mocno krytykowany za brak jasnej strategii rozwoju firmy. Władze koncernu poparły jednak w całości jego działania. Jeśli jednak Disney będzie chciał oprzeć się próbom wrogiego przejęcia w przyszłości, będzie musiał radykalnie poprawić wyniki finansowe i doproswadzić do wzrostu wartości swoich akcji poprzez ich wykup (tzw. buy back).

Ewentualna fuzja Disneya z Comcastem oznaczałaby powstanie jednej z największych firm medialnych na świecie. Comcast jest największym operatorem telewizji kablowej w USA, obsługującym 21,5 mln klientów. Z kolei Disney obok parków rozrywki i studia filmowego jest właścicielem ogólnoamerykańskiej sieci telewizyjnej ABC oraz kilkunastu kanałów kablowych, w tym sportowego ESPN.