SBC i BellSouth, drugi i trzeci co do wielkości regionalny operator stacjonarny w USA, zgodziły się zapłacić aż 15 USD za jedną akcję AT&T Wireless. Jest to 27% więcej niż wynosiła cena walorów w piątek na zamknięciu (w poniedziałek giełdy w USA nie pracowały). Przed piątkiem nieoficjalnie mówiono o ofercie 11 USD, a w niedzielę pojawiły się pogłoski o cenie 14 USD za papier.
Jeszcze przed oficjalnym komunikatem w notowaniach w Europie papiery AT&T Wireless poszybowały w górę o 19%. O ofercie SBC i BellSoutha doniósł bowiem - powołując się na nieoficjalne informacje - "The Wall Street Journal" na swoich stronach internetowych. W USA na otwarciu (gdy spekulacje już się potwierdziły) walory kosztowały 13,98 USD (18% powyżej piątkowego zamknięcia). W tym roku akcje AT&T Wireless zyskały prawie 27%. Firma "wystawiła się" na sprzedaż w ub. miesiącu, po tym, jak odnotowała najsłabszy w historii kwartał pod względem wzrostu przychodów.
O prawie 8%, do 142,5 pensów, zwyżkowały wczoraj papiery Vodafone. Największy na świecie operator komórkowy oświadczył, że kontynuowanie rozmów z AT&T Wireless "nie leży w najlepszym interesie akcjonariuszy". W USA będzie się trzymać dotychczasowej inwestycji - w Verizon Wireless, lidera na tamtejszym rynku telefonii mobilnej. Ma w tej spółce 45% udziałów.
SBC i BellSouth planują połączyć AT&T ze swoim Cingularem, w którym pierwsza spółka ma 60%, a druga 40% udziałów. Jeśli operacja się powiedzie - operatorzy chcą ją sfinalizować przed końcem br. - powstanie firma obsługująca ponad 45 mln abonentów, więcej niż ma obecnie Verizon Wireless. Analitycy twierdzą, że połączenie Cingulara z AT&T powinno dać impuls do dalszej konsolidacji na amerykańskim rynku telekomunikacyjnym.