- Wyhamowanie procesów prywatyzacji jest szczególnie widoczne od 2000 r. - twierdzi Małgorzata Antczak z CASE. - Od tego czasu spadają przychody ze sprzedaży akcji państwowych firm, maleje liczba podmiotów objętych prywatyzacją, słabnie dynamika ukończonych transakcji, spada liczba osób, które przechodzą z prywatyzowanych przedsiębiorstw do sektora prywatnego - dodaje.
Okazuje się, że ma to wpływ nie tylko na poziom fiskalnych wpływów państwa, ale także kondycję całej gospodarki. M. Antczak wyliczyła, że gdyby spowolnienie prywatyzacji nie nastąpiło, to spadek nakładów inwestycyjnych w latach 2001-2002 byłby realnie 2% niższy od odnotowanego. To z kolei spowodowało, że PKB wzrósłby w 2002 r. o 2,4%, zamiast 1,4%. W 2003 r. różnica byłaby podobna.
Według ekonomistów CASE, wartość majątku Skarbu Państwa (przedsiębiorstwa państwowe, spółki), który mógłby podlegać prywatyzacji, wynosił około 116-164 mld zł (średnio 135 mld zł). Jednak ze względu na pogarszającą się w wielu przypadkach sytuację tych firm, wartość masy prywatyzacyjnej systematycznie spada. Dlatego prywatyzacja musi przyspieszyć. Aby tak się stało, należy uprościć procedury (dotyczy to zwłaszcza małych firm), a także wzbogacić metody prywatyzacji, np. o system aukcyjny.
Ekonomiści postulują również odejście od restrukturyzacji przedsiębiorstw państwowych przed prywatyzacją, do czego z kolei nawołują kolejni ministrowie skarbu i gospodarki obecnego rządu. Według ekonomistów CASE, takie próby podejmowano w latach 1994-1995 i całkowicie się one nie sprawdziły.