Zambei Mizoguchi, wiceminister finansów do spraw międzynarodowych, powiedział na konferencji prasowej w Tokio: - Nie będzie tak, że Japonia zacznie tolerować silniejszego jena po raporcie o wzroście PKB w IV kw. o 7%, największym od 13 lat. Uczestnicy rynku walutowego odebrali to jako wyraźną zapowiedź kolejnych interwencji. W minionym tygodniu Bank Japonii co najmniej raz sprzedawał jeny za dolary, a w styczniu przeznaczył na ten cel 7,15 bln jenów - rekordową kwotę w skali jednego miesiąca.
Analitycy wyrażają przekonanie, że japoński rząd jest gotów za wszelką cenę nie dopuścić do spadku kursu dolara poniżej 105 jenów. To bowiem w istotny sposób pogorszyłoby wyniki tamtejszych eksporterów. A to oni w głównej mierze przyczynili się do wyprowadzenia kraju z recesji i skierowania jego gospodarki na ścieżkę wzrostu najszybszego od czasu załamania z początków poprzedniej dekady. Ów poziom 105 jenów za dolara, jako minimum opłacalności, wymienia też w raportach finansowych i prognozach na najbliższy rok wiele japońskich spółek. W piątek w Londynie za dolara płacono 107,78 jena, co oznaczało największy od roku tygodniowy wzrost kursu amerykańskiej waluty.
Dolar umocnił się też w piątek wobec euro, brytyjskiego funta, franka szwajcarskiego, południowoafrykańskiego randa, a także dolarów australijskiego i nowozelandzkiego. Stratedzy walutowi uważają, że dla wspólnej waluty takim progiem, którego nie należy przekraczać, jest 1,30 USD za euro.
Bloomberg