Pierwszy rzut oka na wykres sugeruje przesilenie na rynku. 17 lutego uformował się szczyt na poziomie niemal 1760 pkt. Od tej chwili kolejne świeczki wypadają coraz niżej. Poniedziałkowe notowania, z najniższym zamknięciem od 10 sesji, wpisuje się w scenariusz ochłodzenia. Najbliższe wsparcie indeksu znajduje na równym poziomie 1700 pkt.

Przesilenie rynku zaczęło się w momencie ogłoszenia wyników Pekao. Wcześniej nie były w stanie nim wstrząsnąć niepokojące informacje z rynku walutowego. Złoty się "sypał" w ubiegłym tygodniu, a tymczasem akcje szły sobie spokojnie w górę. Wstrząs nastąpił dopiero w czwartek, po opublikowaniu słabych wyników największej spółki z indeksu. Położyło się to cieniem na innych gigantach z WIG20. Tymczasem na małych spółkach hossa trwa nadal.

Wielkość obrotu na ostatniej sesji - 193 mln zł (spółki z WIG20) jest na tyle duża, że, niestety, nie sugeruje jeszcze końca korekty spadkowej. Tego twierdzenia nie można odwracać. Nie oznacza to, że indeks jeszcze spadnie. Gdyby obrót wygasł - sugerowałby wzrost na kolejnych sesjach. Należy obserwować następne dni. Skoro tracący gwałtownie na wartości złoty nie wystraszył jak dotąd inwestorów zagranicznych, oznacza to, że tej podaży z zachodu na rynku po prostu nie ma. Nadal napływają na rynek środki z oszczędności krajowych.

Widać to wyraźnie na małych spółkach: MCI, Swarzędz, Mostostale. Ich wpływ na indeks jest znikomy, decyduje zachowanie OFE, które mogą się pokusić o dalszą realizację zysków. Wszakże może się okazać, że po spadku na poziom 1680 pkt, gdzie przebiega linia trendu, zabraknie podaży, obrót spadnie do wartości 100-120 mln i to będzie koniec korekty. Fundusze emerytalne muszą coś robić z pieniędzmi, które otrzymują od ZUS. Tymczasem bony skarbowe i obligacje dają zwrot rzędu 4-5%.

Pewnym problemem indeksu są wysokie ceny spółek wchodzących w jego skład. Udział banków w jego portfelu wynosi około 40%. Zdecydowanie za dużo. Tymczasem ich wyniki nie zachwycają, bo nie mogą zachwycać. Poprawę koniunktury banki odczują z opóźnieniem w stosunku do innych branż.