Ogłoszony we wtorek raport dotyczy zapasów paliw w Polsce w latach 1998-2002. - Okazuje się, że administracja nie radziła sobie z nadzorowaniem zapasów gazu przez lata, a w ostatnim roku zwolniła się z tego obowiązku, korzystając z zapisów dyrektywy unijnej - powiedział Paweł Banaś, dyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK. Rzeczywiście, tzw. dyrektywa gazowa Unii Europejskiej nie wprowadza wymogu utrzymywania zapasów tego surowca. - Trzeba jednak pamiętać o specyficznej sytuacji Polski związanej z brakiem dywersyfikacji źródeł surowca - podkreślił Banaś.
W tej chwili w zbiornikach Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, monopolisty na rynku gazu, przechowywanych jest około 300 mln m3 surowca (chociaż zbiorniki spółki mogą pomieścić około 1,5 mld m3). Pustki w magazynach to skutek niedawnego kryzysu, związanego z zakręceniem kurka przez rosyjski Gazprom.
Jeszcze dwa lata temu prawo energetyczne przewidywało, że Polska powinna do roku 2008 stworzyć magazyny gazu, w których będzie można przechowywać do 4,23 mld m3. Pozwoliłoby to zachować ciągłość dostaw przez 90 dni. Tymczasem ubiegłoroczne zmiany prawa zniosły ten obowiązek. Oznacza to, że PGNiG, budując nowe magazyny, kieruje się własnymi planami rozwoju, a nie "Założeniami polityki energetycznej Polski do 2020 roku" (strategiczny dokument rządu przewidujący rozwój zapotrzebowania na energię). Rzecznik prasowy spółki Małgorzata Przybylska informuje, że to nie w kompetencjach PGNiG leży utrzymanie rezerw strategicznych. - Magazynowanie gazu kosztuje - podkreśla.
NIK wskazuje również na fakt, że Urząd Regulacji Energetyki nie kontrolował wielkości zapasów gazu ziemnego w badanym okresie. W rezultacie administracja państwowa nie miała o tym żadnego pojęcia.
Raport Izby wskazuje również na niewłaściwe określenie obowiązkowych zapasów węgla kamiennego, gromadzonych przez elektrownie i elektrociepłownie. Firmy energetyczne zmuszone były do magazynowania zbyt dużej ilości surowca latem, a zbyt małej zimą. Pociągało to za sobą wzrost kosztów - i w rezultacie doprowadzało do wzrostu cen energii elektrycznej i cieplnej. Od kwietnia 2003 r. MGPiPS zmieniło system, odnosząc poziom zapasów do faktycznego zużycia węgla. Według NIK, w ten sposób poprawiono sytuację ekonomiczną elektrowni i elektrociepłowni (zmniejszając poziom zapasów), ale nie stworzono niezbędnego marginesu w razie wydarzeń nadzwyczajnych.