Dokładna skala patologii ujawnionych przez kontrolerów UOKiK jest trudna do oszacowania. - Sądzimy, że na rynku działa około 200-300 firm oferujących takie pożyczki. Nie da się jednak ich liczby precyzyjnie oszacować, ponieważ często zmieniają one nazwę lub siedzibę - przyznała Ewa Kubis, wiceprezes Urzędu. - Nie znamy również właściwej liczby poszkodowanych, ponieważ wiemy tylko o tych przypadkach, w sprawie których napłynęła do nas skarga od klienta - dodała.
Kontrola 45 przedsiębiorstw działających po "argentyńsku" (tworzących tzw. łańcuszki, gdzie grupa osób płaci raty, z których jednorazowo zbiera się suma na pożyczkę lub dobro dla określonego członka tej grupy) wykazała, że udzielają one nierzetelnych informacji na temat warunków umowy, a także bezprawnie pobierają opłatę wstępną za wejście do systemu. Zwrócono również uwagę na szumne, ale mylące nazwy tych firm (np. "grupa kapitałowa", "europejski fundusz"). UOKiK ma też zastrzeżenia prawne do samego zakresu ich działalności. - Udzielanie kredytów jest obszarem przewidzianym jedynie dla banków i instytucji finansowych - tłumaczył prezes Urzędu Cezary Banasiński.
W Sejmie trwają tymczasem prace nad zmianą ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz ustawy o kredycie konsumenckim. Ich nowelizacja ma doprowadzić do całkowitego wyłączenia firm udzielających pożyczek argentyńskich z obrotu. - Firmom tym dajemy dwa lata na dostosowanie się do wymogów prawa. W tym czasie nie będą mogły pozyskiwać nowych klientów, a jedynie uregulować dotychczasowe zobowiązania - mówił przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki Adam Szejnfeld. W opinii posła, prace nad nowelizacją mogą się zakończyć już w kwietniu. A. Szejnfeld nie jest pewny jednego - czy dwa lata to nie za mało, aby firmy zakończyły działalność, nie krzywdząc jednocześnie dotychczasowych klientów.