Sytuacja na giełdach akcji staje się coraz ciekawsza. Inwestorzy muszą zinterpretować nowe elementy, jakie pojawiły się w ostatnich dniach. Zapowiedź RPP zmiany nastawienia na restrykcyjne, wezwanie amerykańskich władz przez Alana Greenspana do cięcia wydatków i ograniczenia deficytu budżetowego, a także sygnały osłabienia koniunktury na rynku nieruchomości w USA stanowią poważne sygnały ostrzegawcze.
Efekt posiedzenia RPP był zimnym prysznicem dla tych, którzy oczekiwali dalszego luzowania polityki pieniężnej. Wygląda na to, że o cięciach można na razie zapomnieć, a przecież w tegorocznej strategii finansowania długu publicznego zakładano dalszy spadek rynkowych stóp procentowych. Znikome umocnienie złotego jest w tej sytuacji zrozumiałe - dostaliśmy kolejny sygnał, że bardzo trudno będzie w tym roku utrzymać dług poniżej bariery 55% PKB. Słowa szefa Fed umocniły dolara. To naturalna reakcja rynku w sytuacji, gdy deprecjację amerykańskiej waluty potęgowała m.in. obawa o rosnącą nierównowagę fiskalną. Jednocześnie ograniczenie wydatków rządowych, napędzających w znacznym stopniu wzrost gospodarczy, może niekorzystnie odbić się w krótkim terminie na tempie rozwoju USA. Słowa Greenspana stwarzają dodatkowo zagrożenie, że dojdzie do podwyżki stóp procentowych, jeśli administracja nie zmniejszy deficytu. Wszyscy wiedzą, że w roku wyborczym takich decyzji się nie podejmuje. Stąd zarówno wzmocnienie dolara, jak i brak reakcji na rynku obligacji w USA mogą okazać się złudnymi sygnałami.
Od ustanowienia dołka przez wykres rentowności dziesięcioletnich amerykańskich papierów skarbowych mija 9 miesięcy. W teorii taki okres poprzedza zwrot na rynku akcji. Polegając na kształcie wykresu można zakładać, że w kolejnych tygodniach trend boczny zakończy się i rynkowe stopy pójdą w górę. To zły znak dla obligacji na całym świecie. Zagraża również słabnącemu w tym roku rynkowi nieruchomości. Podobne obawy w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych pojawiały się już kilka razy. Tym razem jednak inwestorzy traktują je bardzo poważnie. Świadczy o tym przecena akcji i obligacji na latynoamerykańskich emerging markets.