Technologiczny Nasdaq jest obecnie najwdzięczniejszym obiektem do analiz spośród głównych amerykańskich indeksów. Poniedziałkowe wyjście dołem z półrocznego kanału trendowego, jaki można zbudować na dołkach z sierpnia, grudnia i lutego oraz na szczytach z września i października ub.r., przy równoczesnym pokonaniu 50-dniowej średniej, może być uznane za wstępny sygnał sprzedaży.
Pomimo tego, w dalszym ciągu zalecana jest ostrożność przy krótkiej sprzedaży. Wystarczy bowiem nieco dokładniej prześledzić zachowanie rynku w ostatnim roku, żeby stwierdzić, iż niedźwiedziom zdarzało się już naruszyć 50-dniową średnią. Nie skutkowało to jednak wyprzedażą. Wręcz przeciwnie. Nasdaq szybko wracał, a następnie pokonywał ostatnie szczyty.
Oczywiście teraz mamy do czynienia z nieco inną sytuacją. Hossa jest już "zaawansowana wiekowo", a na wskaźnikach dość często pojawiają się negatywne dywergencje. Stąd też ryzyko spadków jest duże. Niemniej jednak, dopóki indeks znajduje się powyżej 100-dniowej średniej (obecnie 1987 pkt), należy wzmóc czujność.
Pokonanie 1987 pkt otworzy przed stroną podażową drogę ku poziomowi 1750 pkt, gdzie strefę wsparcia tworzy 38,2-proc. zniesienie prawie rocznej hossy. Tam również znajduje się linia trendu wzrostowego poprowadzona przez dołki z października 2002 r. i marca 2003 r. I dlatego tam upatrywałbym końca korekty. A w mniej optymistycznej wersji, końca pierwszej fali spadków w rodzącym się właśnie trendzie spadkowym.
Jeżeli ktoś nie wierzy w "kreski", to można znaleźć inne czynniki, które tworzą fundamentalną podstawę korekty na Wall Street. Myślę tu głównie o środowym przemówieniu Alana Greenspana w Kongresie USA. Wezwał on do zacieśnienia polityki fiskalnej i ograniczenia deficytu fiskalnego. Taka wypowiedź może być traktowana jako zapowiedź ewentualnej podwyżki stóp procentowych.