Debata z udziałem władz samorządowych - Mirosława Kruszyńskiego, wiceprezydenta Poznania, i Andrzeja Grudzińskiego z urzędu marszałkowskiego - oraz przedstawicieli przedsiębiorców i środowisk naukowych była kulminacyjnym punktem seminarium "Z PARKIETEM po kapitał", które wczoraj odbyło się w poznańskiej Akademii Ekonomicznej. To już kolejne z cyklu seminariów organizowanych przez PARKIET przy współudziale miejscowych organizacji. W przygotowaniu poznańskiego uczestniczyły Akademia Ekonomiczna w Poznaniu i Loża Wielkopolska Business Centre Club oraz partnerzy: Baker&McKenzie, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, "Plus Minus" TVP i "Gazeta Poznańska".
- Poznań leży między Warszawą a Berlinem, ta lokalizacja sprawia, że wszyscy muszą przez to miasto przejechać, muszą tu się rozładować, załadować - to nas... usypia. Wielkopolska ma rozwinięte rolnictwo. Ale został popełniony największy błąd: rolnikom dano dopłaty bezpośrednie. Dano im rybę zamiast wędki - mówiła A. Kamela-Sowińska o zagrożeniach dla regionu. Dla niej największymi zagrożeniami dla regionu, uznawanego za jeden z najprężniejszych w Polsce, były... jego atuty. Inaczej na sprawę spoglądał wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński. - Nie można wymagać, aby cały region rozwijał się równomiernie. Często słyszę, że Poznań sobie poradzi, ale tak nie można do tego podchodzić! - mówił.
- W niektórych dziedzinach jesteśmy straszliwie zapóźnieni i nawet 10 lat nie wystarczy na nadgonienie. A bez infrastruktury technicznej ciężko mówić o rozwoju. Na to zaś trzeba pieniędzy - tłumaczył.
O pieniądze martwił się również Andrzej Grudziński z Departamentu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego: - Skąd się wziął sukces Irlandii? - pytał. - Tam udało się wykorzystać wszystkie środki pomocowe, bo nie przeznaczono ich na konsumpcję, tylko na rozwiązania systemowe. Obawiam się, czy nie zmarnotrawimy części pomocy z Unii.
Co trzeba robić? - Inwestować w rozwój intelektualny. To olbrzymi potencjał, który trzeba wykorzystać - tłumaczył Jacek Silski ze Związku Pracodawców Prywatnych. - Oddzielić we władzach samorządowych osoby odpowiedzialnej za strategię od "grupy operacyjnej". Trudno oczekiwać, aby wybieralni radni, którzy mają przecież bardzo "różne" wykształcenie - i jestem bardzo elegancka w tym określeniu - podejmowali bieżące decyzje - wyjaśniała Aldona Kamela-Sowińska.