Reklama

Kontynuacja efektu stycznia

W lutym, podobnie jak w styczniu, można było zarobić przede wszystkim na akcjach małych spółek. WIRR, w którego skład wchodzą firmy o najmniejszej wartości rynkowej, zyskał prawie 20%. Był to najlepszy wynik, spośród wszystkich giełdowych indeksów. WIG20 zyskał 6% i zamknął piątkową sesję na poziomie 1730,1 pkt.

Publikacja: 28.02.2004 08:53

Tematem, który przez cały miesiąc zajmował inwestorów, była manipulacja kursem kontraktów terminowych.

Mimo że właśnie dobiegła końca ostatnia sesja lutego, na warszawskiej giełdzie czas zatrzymał się w styczniu. Wzrost notowań spółek o mniejszej kapitalizacji na początku roku to klasyczny objaw tak zwanego efektu stycznia. Dość niespodziewanie wzrost stał się udziałem także narodowych funduszy inwestycyjnych. Indeks NIF, który od ponad roku tkwił w trendzie bocznym, zyskał ponad 14%. Po raz pierwszy od września 2000 roku znalazł się powyżej 70 punktów.

WIRR przekroczył

3500 punktów

Ponad 50% można było w lutym zarobić na papierach dziewięciu spółek - akcje siedmiu z nich (MCI, Swarzędz, Suwary, Interia, Próchnik, Naftobudowa, i Al-Pras) wchodzą w skład indeksu WIRR.

Reklama
Reklama

Giełda jest miejscem, gdzie o przeszłych "grzechach" zapomina się bardzo szybko. Liderem lutowej stopy zwrotu jest MCI - jedyna spółka, której notowania wzrosły ponad 100%. Po czterech kolejnych latach kończonych stratą (łącznie prawie 25 mln zł, spadek kapitału własnego z 50 mln zł na koniec 2000 roku, do 15,6 mln zł na koniec 2003 roku) w zeszłym roku firma zarobiła prawie 600 tys. zł. Kurs osiągnął 2,93 zł - najwyższy poziom od lipca 2001 roku. Do 10 zł, zanotowanych niedługo po debiucie w lutym 2001 roku, wciąż jeszcze dużo brakuje. Niemniej firma ponownie znalazła się w kręgu zainteresowań analityków. Akcje MCI dostały na przełomie października i listopada zeszłego roku rekomendację "kupuj" od Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP. Kurs docelowy, wyznaczony na 1,66 zł, został już dawno przekroczony.

Wzrost kursu MCI sprawił, że spółka ma największy wpływ na wartość WIRR. Indeks, po raz pierwszy od października 1997 roku, przekroczył 3500 punktów.

Wyśrubowany rekord

MIDWIG

W dalszym ciągu nie słabnie popyt na średnie spółki. Indeks MIDWIG praktycznie każdego dnia bił kolejny rekord, osiągając na zamknięcie sesji piątkowej 1560,3 pkt. W modzie są teraz firmy, które powracają do trendu wzrostowego po dłuższej korekcie. Do tej grupy zalicza się Getin (+55,2%), Apator (39,4%) i Rolimpex (+24,8%). Trend wzrostowy, zapoczątkowany jeszcze w grudniu, kontynuuje Rafako (+36,1%), którego akcje już trzeci miesiąc z rzędu rosną przynajmniej 20%.

Na tym tle dokonania spółek, których akcje wchodzą w skład WIG20, wyglądają dość skromnie. Ponad 10% wzrosły kursy tylko dwóch spółek - Banku Millennium i Prokomu. To, że właśnie te dwie spółki wypadły najlepiej, jest niespodzianką. Zwyżkę kursu Millennium, który od dłuższego czasu nie cieszy się dobrą opinią wśród analityków, napędzają spekulacje na temat możliwej sprzedaży akcji banku, znajdujących się w rękach głównego akcjonariusza - Banco Commercial Portugues. Notowania Prokomu pną się w górę, mimo że na świecie spółki technologiczne nie cieszą się powodzeniem.

Reklama
Reklama

W cieniu manipulacji

Jednak zmiany kursów spółek i indeksów znalazły się w cieniu wydarzeń, jakie rozegrały się na sesji 4 lutego, na rynku marcowych kontraktów na WIG20. Najpierw kurs tych instrumentów spadł w kilkanaście sekund z 1634 do 1526 punktów, później niemal równie szybko wzrósł do 1788 punktów. Przyczyną gwałtownego wahnięcia notowań były zlecenia złożone przez Bankowy Dom Maklerski PKO. Najpierw na sprzedaż 4 tysięcy kontraktów z poleceniem wykonania PKC (po każdej cenie), później na kupno takiej samej liczby, również po PKC. Człowiek, który wprowadził zlecenia do systemu notowań, tłumaczył się błędem w przekazywaniu na giełdę dyspozycji jednego z klientów. Jak jednak ustaliła Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, głównym beneficjentem tej "pomyłki" była spółka zarejestrowana na brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Zysk inwestora KPWiG oszacowała na prawie 2,6 mln zł. Rachunek firmy został zablokowany. Jednocześnie KPWiG zawiadomiła Głównego Inspektora Informacji Finansowej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa prania brudnych pieniędzy oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.Wydarzenia na rynku doprowadziły do ostrego sporu GPW z inwestorami indywidualnymi. Zgodnie z wyliczeniami KPWiG, w efekcie gwałtownej zmiany notowań 307 graczy poniosło stratę w łącznej wysokości 5,44 mln zł. Największa część (3,84 mln zł) przypadła na inwestora, którego zlecenie zostało "błędnie" zrealizowane przez BDM PKO, ale stratę tę pokryje biuro maklerskie. Reszta inwestorów nie jest już w tak komfortowej sytuacji. Problem mogła rozwiązać sama giełda, gdyby anulowała transakcje. Zarząd giełdy nie zdecydował się na taki krok, zasłaniając się praktykami na innych rynkach. Zdesperowani inwestorzy napisali w tej sprawie list otwarty do prezesa GPW, w którym dowodzą, że na rozwiniętych parkietach anulowanie błędnych transakcji jest standardem.

Jak na ironię, zamieszanie na rynku zdarzyło się dwa tygodnie po tym, jak giełda pochwaliła się statystykami, z których wynika, że w 2003 roku znaleźliśmy się w europejskiej czołówce pod względem obrotów kontraktami. Po pierwsze, po raz kolejny okazało się, że statystyka wcale nie musi dobrze oddawać rzeczywistości. Po drugie, obroty nie przesądzają o tym, czy rynek uważa się za płynny.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama