Kluczowe dla realizacji tego wariantu jest potwierdzenie wtorkowego sygnału sprzedaży. Stanie się nim zamknięcie poniżej 1668 pkt. Wtedy będzie można uznać ruch powrotny do bariery w okolicy 1700 pkt za zakończony. Dopóki WIG20 pozostaje ponad dołkiem z ostatniego wtorku, istnieje szansa na analogię z końcem stycznia. Pytanie, czy jest ona atrakcyjna dla tych, którzy rozważają kupno akcji. Nie dość, że skala zwyżki z pierwszej połowy lutego nie była imponująca, to tak naprawdę wzrost był wynikiem jednosesyjnego zrywu kupujących. Na tak krótkotrwałych ruchach zarabiać jest bardzo trudno.
Nie wszystko jasne
Pesymistyczne prognozy potwierdzał przebieg czwartkowych notowań. W pierwszej połowie dnia rynek szedł w górę, głównie dzięki mocnemu wzrostowi kursu PKN. W końcowej fazie sesji pojawiła się jednak mocna podaż i w efekcie ze sporej zwyżki prawie nic nie zostało. Negatywne wrażenie potęgowały spore obroty. Choć kupujący zaangażowali spore środki, nie wystarczyły one do odrobienia strat. Pozwalało to spodziewać się słabej sesji w piątek. Nieoczekiwanie jednak to znów byki przeważały i wyprowadziły indeks nawet wyżej niż dzień wcześniej. Dość skromna aktywność inwestorów była sprzymierzeńcem popytu. Ponownie jednak nie zostały zanegowane sygnały sprzedaży, wysłane we wtorek. Na rynek oddziaływał opór przy 1709 pkt, związany z ostatnią luką bessy. Trzeba przy tym przyznać, że takie niezdecydowanie sprzedających - którzy na chwilę mocno naciskają, a potem oddają pole stronie przeciwnej - jest bardziej charakterystyczne dla trendów bocznych niż spadkowych. Równocześnie, w porównaniu z sytuacją z końca stycznia, rynek w podobnym tempie odrabia straty. I wtedy, i teraz, popyt potrzebował trzech dni, by wrócić do poziomu sprzed silnej, jednosesyjnej, wyprzedaży.
Banki ostrzegają
W porównaniu z ubiegłym tygodniem znacznie pogorszyła się sytuacja w sektorze bankowym. WIG-Banki przełamał z impetem linię trzymiesięcznej tendencji rosnącej. Jej wiarygodność potwierdzają 4 punkty zaczepienia. W oparciu o nią akcje banków zaczęły rosnąć w pierwszej połowie lutego. Wzrost zatrzymał się jednak na górce z początku września ub.r. Można zakładać, że po osiągnięciu 29,5 tys. pkt indeks zacznie znów tracić na wartości. Najważniejszym wsparciem jest 28,6 tys. pkt. Jego przebicie przesądzałoby o tym, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na trwały wzrost i przekroczenie jesiennego maksimum. Idący w dół wykres siły relatywnej WIG-Banki wobec WIG20 sugeruje, że akcje z tej branży są najmniej atrakcyjną propozycją inwestycyjną w segmencie największych spółek.Ważnym sygnałem jest dotarcie wykresu siły względnej walorów KGHM wobec WIG20. W środę odbił się od linii siedmiomiesięcznej tendencji rosnącej, by na koniec tygodnia wrócić do tego wsparcia. Jego ewentualne sforsowanie stałoby się kolejnym sygnałem ostrzegającym przed słabnięciem koniunktury w segmencie blue chips. Wszak papiery KGHM były niekwestionowanym liderem rozpoczętej prawie rok temu zwyżki.