W liście przesłanym do wicepremiera Jerzego Hausnera przedstawiciele koncernu nie tłumaczą jednoznacznie swojej decyzji. Pole do domysłów pozostawili polskim władzom. "Koncern wybrał Słowację przede wszystkim ze względu na lepszą infrastrukturę drogową i kolejową, niższe koszty pracy, transportu i logistyki" - czytamy tymczasem w komunikacie PAIiIZ. Andrzej Zdebski, prezes Agencji, nie wykluczył, że na niekorzystną dla nas decyzję mogła wpłynąć silna pozycja związków zawodowych oraz niestabilność ekonomiczna. Jednak jego zdaniem, strona polska zrobiła wszystko, co możliwe, aby Hyundai ulokował swoją fabrykę w Kobierzycach.
Kompleksowa klapa
Ze Słowacją rywalizujemy bezpośrednio od listopada ubiegłego roku, kiedy Hyundai ogłosił tzw. krótką listę lokalizacji (Słowację i Polskę). Według przedstawicieli PAIiIZ, po raz pierwszy przygotowaliśmy w pełni kompleksowy pakiet inwestycyjny. - Oferowaliśmy teren blisko autostrady A4, blisko wielkiego miasta i lotniska Wrocław-Strachowice. Proponowaliśmy zwolnienie z podatku od nieruchomości na 5 lat. Byliśmy również gotowi do budowy bocznicy kolejowej. Nasza gmina to przecież najlepszy teren na takie inwestycje w Polsce - powiedział wójt Kobierzyc Ryszard Pacholik.
Dawaliśmy dużo
Strona polska zaoferowała również pomoc finansową, obejmującą granty gotówkowe oraz granty na stworzenie miejsc pracy (według koncernu, pracę w nowej fabryce znalazłoby ponad 2,7 tys. osób). Łącznie pomoc publiczna polskiego rządu wyniosłaby ok. 140 mln zł, z czego ok. 80 mln zł stanowiła "żywa" gotówka. - Nie wyobrażam sobie, że strona słowacka mogła zaoferować więcej, nie naruszając zasad unijnych, które ograniczają wielkość pomocy dla firm branży motoryzacyjnej do 15% wartości inwestycji - powiedział Andrzej Szejna, wiceprezes PAIiIZ, opiekujący się wcześniej Hyundaiem z pozycji wiceministra gospodarki. Przedstawiciele PAIiIZ przyznali, że większa pomoc byłaby po prostu nieefektywna ekonomicznie.