Wtorkowe notowania na giełdach nowojorskich rozpoczęły się bez wyraźnej tendencji. Niektórzy inwestorzy zdecydowali się na sprzedawanie akcji, uznając, że po poniedziałkowym wyraźnym wzroście nadeszła dobra pora na zrealizowanie zysków. Tym bardziej że dzień wcześniej indeks S&P 500 wzrósł do poziomu bliskiego szczytu z marca 2002 r. Wyprzedaż dotknęła takich spółek, jak producent aparatów fotograficznych Eastman Kodak (akcje staniały przed południem o 3%) czy firma high-tech United Technologies (-1,2%). W sektorze nowoczesnych technologii pojawiła się jednak również pozytywna informacja. Firma Applied Materials, największy na świecie producent wyposażenia do produkcji pamięci komputerowej, zapowiedziała zwiększenie zatrudnienia ze względu na rosnącą liczbę zamówień. Jej akcje zdrożały przed południem o 2%, a w ślad za nią podążyły inne spółki z branży półprzewodników. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average spadł o 0,81%, natomiast Nasdaq Composite o 0,88%.

W Europie indeksy wczoraj rosły, a główną przyczyną było dalsze umocnienie się dolara wobec euro. To spowodowało popyt na walory spółek o profilu eksportowym, zwłaszcza tych, które znaczną część sprzedaży generują w Stanach Zjednoczonych. Wśród liderów zwyżek znaleźli się niemieccy producenci samochodów - BMW (+3,2%) i Volkswagen (+2,5%) czy holenderski wytwórca sprzętu elektronicznego Philips (+2,7%). Frankfurcki wskaźnik DAX zyskał 1,13%, natomiast indeks CAC-40, mierzący koniunkturę na giełdzie paryskiej, wzrósł o 0,97%.

Gorsze nastroje mieli inwestorzy w Wielkiej Brytanii, gdzie wskaźnik FT-SE 100 zyskał tylko 0,07%. Przyczyniła się do tego przecena akcji banku HSBC o 2,3%. Analitycy J.P. Morgan obniżyli spółce rekomendację z "tak jak rynek" do "gorzej niż rynek". Nie pomógł 2-proc. wzrost kursu akcji koncernu górniczego BHP Billiton, który podpisał lukratywny kontrakt na dostawę rudy żelaza dla czterech dużych chińskich hut.