Odnotowana została rekordowa strata pojedynczego banku. Kredyt Bank stracił ponad 1,5 mld zł, głównie w wyniku utworzenia dodatkowych rezerw na złe kredyty i po części na skutek rozliczenia odroczonego podatku. Bez uwzględniania tej instytucji zauważalna byłaby poprawa na poziomie zysku netto (o prawie 1/5), drgnęłaby w górę rentowność sprzedaży (z 7,4% do 12,4%) i stopa zwrotu z kapitału własnego (z 5% do 6,1%). Główna w tym zasługa BRE. Blisko 381 mln zł straty z 2002 r. zastąpiło 5,5 mln zł. Nie licząc KB oraz BRE zysk z działalności bankowej zmniejszył się o 11%, netto o 2,8%, ROE spadł o 0,3 pkt proc., do 6,4%, podniósł się ROS o 3,1 pkt proc., do 13,4%.

Pomimo deklaracji składanych u progu 2003 r., że proces tworzenia rezerw zakończył się albo jest bardzo bliski końca, Pekao i ING BSK były zmuszone do zablokowania dalszych środków na ten cel. W rezultacie zysk netto ING BSK obniżył się o 2/3, zaś Pekao kolejny rok nie sprostał oczekiwaniom. Na przeszkodzie stanęła też dekoniunktura na rynku papierów skarbowych z drugiej połowy 2003 r. oraz konieczność rozliczania odroczonego podatku, co wydatnie podniosło efektywną stopę podatkową w IV kwartale. Nie zmieniła się pozycja Pekao, jako najbardziej efektywnego banku w sektorze.

Rozczarował też BZ WBK. Choć przychody odsetkowe zmniejszyły się o 22,5%, najmniej w branży, a zysk z działalności bankowej spadł tylko o niecałe 3%, to na poziomie netto był o połowę mniejszy niż w bardzo udanym dla tego banku roku 2002.

Korzystnie na tle konkurentów wypadł BPH, który zarobił ponad 140% więcej niż w 2002 r. i zwiększył wyraźnie efektywność działania. Pomogła w tym wyraźna redukcja kosztów działania. Natomiast Nordea BP była rodzynkiem pod względem wzrostu przychodów z odsetek i zysku z działalności bankowej. Pierwsze podniosły się o ponad połowę, drugi o blisko 86%. Jednocześnie szybko zwiększały się koszty i rok zamknął się blisko 11 mln zł straty.

Widać, że banki w dalszym ciągu nie są w stanie znaleźć recepty na zrekompensowanie spadku przychodów odsetkowych. Na dłuższą metę nie stanowią jej podwyżki opłat i prowizji, bo i tak mamy je na wysokim poziomie. Pomogłaby większa akcja kredytowa, ale efektywne oprocentowanie pozostaje nadal wysokie, a niepewność co do przyszłej koniunktury gospodarczej znaczna. Do tego część analityków zwraca uwagę na zagrożenia związane z podniesieniem się kosztów obsługi walutowych kredytów hipotecznych.