Euronext, wraz z firmami specjalizującymi się w rozliczaniu transakcji i clearingu - Euroclear i LCH.Clearnet, podpisał wczoraj list intencyjny w sprawie tworzenia giełdy w Dubaju. Oznacza to, że instytucje te mają wyłączność na negocjacje dotyczące szczegółów powstania nowego rynku. O zlecenie na budowę giełdy w Zatoce Perskiej ubiegało się oprócz Euronextu jeszcze czterech kandydatów, a wśród nich czołowi europejscy rywale tego sojuszu czterech rynków (Paryż, Amsterdam, Bruksela, Lizbona) - frankfurcka Deutsche Boerse i skandynawski OMHEX, właściciel giełd w Sztokholmie i Helsinkach oraz krajach bałtyckich.
Euronext da pewność
inwestorom
- Wybraliśmy Euronext, ponieważ to instytucja spełniająca nasze oczekiwania. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zapewniała poczucie bezpieczeństwa zagranicznym inwestorom, obawiającym się lokowania kapitałów w rejonie Zatoki Perskiej - poinformował Lynton Jones, prezes DIFX. Dodał przy tym, że niektóre wymogi dopuszczeniowe do notowań, stosowane na Euronext, spowodują, że na rynek w Dubaju będą trafiać tylko solidne spółki z krajów arabskich.
Negocjacje pomiędzy Euronext i DIFX mają potrwać od dwóch do trzech miesięcy. Rozpoczęcie handlu na nowej giełdzie planowane jest na początek przyszłego roku. Euronext ma prowadzić rynek w imieniu DIFX, i to właśnie europejski sojusz ma pobierać zdecydowaną większość wpływów z giełdowych opłat.