Trudno zaprzeczyć, że historia się powtarza, ale 8 marca (podobnie jak 10 lat temu), lokalny rynek zanotował nowy i na razie ostatni szczyt w trwającej od kilkunastu miesięcy fali wzrostowej. WIG20 sięgnął poziomu 1819 pkt, a WIG wspiął się na 24 271 pkt. Szczytowi towarzyszył gigantyczny, żeby nie powiedzieć, monstrualny wolumen. Jednak kolejne dni, mimo ogromnych chęci i oczekiwań na kontynuację euforii zakupowej, przyniosły coś zupełnie odwrotnego. Niemal masową wyprzedaż, przy dość wysokich obrotach.

Spadki dotknęły niemal całego rynku, koncentrując się jednak głównie na największych spółkach. Co jeszcze bardziej niepokojące, wśród uczestników rynku dominuje przeświadczenie o typowo korekcyjnym charakterze obecnej zniżki, jak również ogromna nadzieja na rychły powrót do tendencji wzrostowej, co wyniosłoby rynek na nowe szczyty. To bardzo odważne oczekiwania, jednak uważam, że bardziej prawdopodobne wydają się obecnie zniżki rynku.

Potencjalny zasięg najbliższych spadków to poziom ok. 1700 pkt dla indeksu WIG 20. Co więcej, jeśli indeks blue chips zdoła spaść poniżej pułapu 1750 pkt, wówczas zakończy się budowa formacji głowy z ramionami stworzonej w czasie ostatnich ośmiu sesji. Zasięg spadków wynikających z tego układu to poziom ok. 1680-1690 pkt. Po osiągnięciu przez rynek tych pułapów, zakończy się budowa przez indeks pełnej struktury korekcyjnej (a-b-c), licząc od ostatniego szczytu na poziomie 1819 pkt w poniedziałek. Jeśli dotychczasowe spadki przyjmą formę spadkowej trójki, jak to wyżej założyliśmy, wówczas rzeczywiście będzie można oczekiwać odbicia i powrotu hossy. Jeśli jednak zamiast wspomnianego a-b-c pojawi się "piątka", rynek powinien kontynuować zniżki.

Pojawienie się pierwszej, pełnej formacji pięciofalowej na wykresie indeksu powinna rozwiać nadzieje na nowe szczyty i rozpocząć nowy rozdział w najnowszej historii rynku pod tytułem "tendencja spadkowa". Spadkowemu scenariuszowi wydarzeń sprzyja obecne, niemal ekstremalne przegrzanie lokalnego rynku, dystrybucyjny poziom obrotów, jak również wyjątkowa siła małych i średnich, a ogólnie słabych spółek, co zazwyczaj charakterystyczne jest dla ostatnich faz wzrostów.