Czwartkowa sesja na rynku papierów skarbowych przebiegła pod wpływem wydarzeń na rynkach międzynarodowych. Tragiczna seria eksplozji w Madrycie spowodowała tymczasowy zwrot ku bezpiecznym inwestycjom, co przełożyło się na silny wzrost cen obligacji na rynkach podstawowych. Były one dodatkowo spotęgowane spadkami głównych indeksów giełdowych, szczególnie za oceanem.
Mimo wszystko ceny polskich obligacji tylko w pierwszym etapie "paniki" podążyły w ślad za rynkami głównymi. Jest to spowodowane wciąż mieszanym nastrojem wśród inwestorów. Wydaje się, że rynek jest na etapie poszukiwania punktu równowagi. Dalszy wzrost jest raczej mocno ograniczony, szczególnie ze względu na dużą podaż papierów skarbowych w najbliższych miesiącach. I nawet poparcie dla planu wicepremiera Hausnera najprawdopodobniej nie wzbudzi na rynku długotrwałego entuzjazmu. Obecna różnica w rentowności między obligacjami 2- i 10-letnimi wynosząca 21 punktów bazowych wydaje się zbyt mała.
Wczoraj po południu rentowność obligacji 2-letnich wyniosła 6,31%, 5-letnich 6,59%, a 10-letnich 6,61%.