Ustanowienie nowych rekordów w ostatni poniedziałek wcale nie zachęciło popytu do większej aktywności. Szybka kontra sprzedających z wtorku spowodowała, że na parkiet wróciła niepewność. Równocześnie inwestorzy przyjęli postawę wyczekującą. Posiadacze akcji zachowywali zimną krew, choć krew - dosłownie i w przenośni - lała się na świecie. Amerykańskie indeksy traciły na wartości przez cały tydzień, a nerwowość wzmogły terrorystyczne zamachy w Hiszpanii.
WIG na wsparciu
W przypadku indeksu WIG podaż wyczerpała się na wysokości silnego wparcia. Tworzą je, w okolicy 23,5 tys. pkt, szczyt z połowy lutego oraz linia trendu rosnącego, wyprowadzona z listopadowego dołka. Piątkowa sesja przyniosła odbicie od wsparcia. Jednak głównie ze względu na mniejsze niż ostatnio obroty trudno przywiązywać do tej zwyżki duże znaczenie.
Zauważmy, że przez ostatnie miesiące kolejne minima nie przekraczały wcześniejszych szczytów. To znak, że z trendem jest wszystko w porządku. Teraz mamy kolejny sprawdzian jego siły. Jeśli nie uda się obronić wsparcia, dostaniemy poważne ostrzeżenie, że koniunktura słabnie.
Okolice 23,5 tys. pkt odgrywają duże znaczenie także z tego względu, że nieco poniżej wypadł poprzedni historyczny szczyt na wykresie WIG. Przełamanie tak istotnej bariery nie dało jednak nowego impulsu do wzrostu. Indeks od miesiąca balansuje na podobnym poziomie. Od początku roku zwyżka jest wynikiem kilku skokowych ruchów w górę. To skłania do przekonania, że na tym etapie w mniejszym stopniu chodzi o akumulację papierów, a bardziej o jak największe wyśrubowanie cen. Sporą zmienność nastrojów w ostatnich tygodniach można odczytywać jako skłonność do coraz szybszego realizowania zysków. Może być to wyrazem gasnącej wiary w dalszą zwyżkę.