Za wcześnie w tej chwili na diagnozę rynku. Konsekwencje czwartkowego zamachu terrorystycznego w Madrycie mogą być bowiem długofalowe. O ile dotąd mieliśmy do czynienia z systematycznym napływem kapitału zagranicznego na naszą giełdę, o tyle wskutek tych wydarzeń może dojść do zmiany sposobu myślenia inwestujących na światowych rynkach akcji. Za oceanem doszło już do przesilenia. Nieciekawie wyglądają wykresy Nasaq i DJ. Konsekwencją ataku może być koniec ery beztroskiego kupowania.
Tymczasem na naszym rynku trwa gorączka zakupów niektórych papierów. Po trzech sesjach spadkowych doszło w piątek do odreagowania. Indeks po niskim otwarciu odrobił w ciągu dnia straty i zamknął się na niewielkim plusie. Na wykresie kontraktów powstała biała świeca objęła swym cieniem poprzedni młotek. Wystąpiły więc dwie silne techniczne formacje, sygnalizujące zmianę trendu na wzrostowy. Obrót na akcjach wchodzących w skład WIG20 wyniósł 211 mln. Na dwoje babka wróżyła. Gdyby obrót był większy, można by mówić o "wybraniu" w dołku.
Niestety, rynek nie rósł szeroko. Właściwie tylko dzięki dwóm spółkom: KGHM i Orlen. Pozostałe zamknęły się na minusach lub w okolicy zera. W ten sposób nie da się pobić szczytów. Szalone zakupy miały miejsce na kilku papierach, lecz spoza indeksu. To wszystko skłania mnie do ostrożności w próbie prognozowania kierunku rynku. W poniedziałek może dojść do kontynuacji zwyżki (o ile coś nie popsuje nastrojów). Sporym problemem będzie jednak pokonanie granicy 1800 pkt, nie wspominając o szczycie z 8 marca. Z drugiej strony wsparciem jest linia trendu - 1720 pkt. Graczom średnio- i długoterminowym przypominam o konieczności "przesiadki" w nadchodzącym tygodniu z wygasających "H".