O wynikach badań Agencji (JICA) poinformowano na wczorajszej konferencji, w której uczestniczyli także przedstawiciele polskiego resortu infrastruktury. - Studium JICA jest zwartą i spójną wizją reformy kolejnictwa. Niektóre informacje są w nim porażające - powiedział Maciej Leśny, wiceminister ds. transportu kolejowego.
Eksperci JICA twierdzą, że bez odpowiedniej reformy polskich kolei nie ma mowy o ich prywatyzacji. Japończycy sugerują, aby do końca 2010 roku pozostało w Polsce ok. 11 tys. km torów (obecnie jest ich 23,5 tys. km), proponują również redukcję 145-tysięcznej załogi PKP o 60 tys. osób.
Według Agencji, podstawowym problemem jest także stan taboru. Potwierdza to również wiceminister M. Leśny. - Nakłady inwestycyjne nie pokrywają nawet amortyzacji. Infrastruktura ulega więc dekapitalizacji - poinformował. Według resortu, niezbędne są wydatki rzędu 5 mld zł rocznie, aby taki stan odwrócić. Taisuhiko Suga (przewodniczący Komitetu Doradczego JICA) mówił nawet o 7 mld zł.
Japończycy chcą, aby PKP Cargo, jedyna spółka grupy notująca od dwóch lat dobre wyniki finansowe (ok. 160 mln zł zysku w 2003 i 2002 r.), przyjęła strategię maksymalizacji dochodów. Z raportu wynika tymczasem, że przypisani są do niej wszyscy maszyniści innych spółek PKP. Propozycja JICA, aby pozostawić w PKP Cargo jedynie działalność związaną z przewozami towarowymi, znalazła co prawda zrozumienie u przedstawicieli resortu infrastruktury, ale podkreślają oni piętrzące się trudności z restrukturyzacją, związane z protestami związków zawodowych. Z analiz japońskich nie wynika mimo to, jaki model prywatyzacji powinien czekać PKP Cargo. Od dawna spekuluje się, że spółka może trafić na giełdę, nie wiadomo jednak, czy ministerstwo zaoferuje inwestorom pakiet strategiczny, czy tylko mniejszościowy.
Na razie jednak obowiązuje rządowy program dalszej restrukturyzacji PKP. Nie ma w nim mowy o zmniejszeniu zatrudnienia, ale - według wiceministra Leśnego - można ograniczyć długość torów do minimum 13 tys. km.