W planach właścicieli lotniczych przedsiębiorstw jest utworzenie holdingu, w którym 70,1% udziałów będzie miał SN Airholding, większościowy udziałowiec SN Brussels, a pozostała część akcji przypadnie Virgin Express Holdings, spółce kontrolowanej przez miliardera Richarda Bransona. Holding obejmie 100% udziałów w Virgin Express i 92% w SN Brussels. Zawarte wczoraj porozumienie nie jest jednak wiążące.
Akcje Virgin Express Holdings pozostaną w obrocie na giełdach Euronext i Nasdaq. Po wczorajszych doniesieniach papiery zyskały 6,4%. SN Brussels i SN Airholdings nie są spółkami publicznymi.
Fuzja na poziomie akcjonariatu nie oznacza, że jeden z podniebnych przewoźników zniknie z rynku. Choć nie uzgodniono jeszcze, w jaki sposób będą zarządzane, obie firmy najprawdopodobniej pozostaną osobnymi podmiotami. Utrzymane zostaną dwie marki. Virgin Express nadal będzie działać jako "tania linia" i latać w obrębie Europy. SN Brussels zachowają miano przewoźnika "tradycyjnego", oferującego pełen pakiet usług i połączenia z miastami w Europie, USA i Afryce. Partnerzy zoptymalizują natomiast rozkłady lotów.
Już raz, w lutym zeszłego roku, brukselskie linie przymierzały się do fuzji. Wówczas połączenie się jednak nie udało.
SN Brussels wyszły na plus