Wczorajsza sesja nie należała do zbyt ciekawych. Notowania rozgrywające się w wąskim przedziale cenowym nie pozwalają na osiągnięcie zadawalających rezultatów w grze intraday. Wtorkowy wzrost oddalił możliwość testu, nie mówiąc już nawet o przebiciu, linii będącej ograniczeniem formacji klina zwyżkującego. To podbudowało morale strony popytowej.

Przez większość część notowań nikt nie kwapił się do przeprowadzenia jakiś poważniejszych akcji. Ceny wahały się w stosunkowo wąskim przedziale. Dopiero tuż po 15:00 popyt zebrał się w sobie i wykonał wzorową akcję wybicia poza obszar konsolidacji. Spora grupa graczy tylko na to czekała i wydźwignięta kurs do poziomu 1773 pkt.

Taki przebieg sesji można by odebrać jako optymistyczny, gdyby nie jeden fakt. Wzrost wywołany w końcowej części sesji zatrzymał się tuż pod poziomem szczytu wyznaczonego w ostatniej godzinie sesji z 12 marca b.r. Po oddaleniu się od dolnego ograniczenia formacji klina właśnie ten poziom uchodził za pierwszy opór. Jak widać okazał się on wystarczająco skuteczny. Problemem jest także fakt, że nawet jeśli uda się popytowi przebrnąć przez poziom 1776 pkt, to w okolicy 1790 pkt mamy znacznie poważniejszy opór.

Teoretycznie należałoby oczekiwać, że rynek będzie z tymi poziomami walczyć, ale faktycznie może to nie mieć miejsca. Obecnie trwa zamiana serii, a seria, która wkrótce będzie najważniejszą już jest notowana o ponad 30 pkt nad obecnymi poziomami kontraktów marcowych. Gdy zaczniemy brać pod uwagę serię czerwcową może się okazać, że poziom oporu został już pokonany. Oczywiście sztucznie. W tej chwili bardziej wiarygodna wydaje się analiza wykresu indeksy, który nie jest narażony na utratę ciągłości. Tu także oporem są okolice 1790 pkt.