Reklama

Państwo wydaje, zyskują przedsiębiorcy

W konflikcie w Zatoce Perskiej, oprócz kwestii bezpieczeństwa międzynarodowego, chodzi również o duże pieniądze. Udział w ich podziale chcą mieć polskie firmy. Mimo że na razie nie ma oczekiwanych megakontraktów, ekonomiczny bilans zaangażowania w Iraku wychodzi na plus.

Publikacja: 20.03.2004 08:43

20 marca minął rok od rozpoczęcia konfliktu w Iraku. Po zakończeniu działań wojennych Irak został podzielony na cztery strefy stabilizacyjne. Jedną z nich objęli swoim dowództwem Polacy. W związku z tym liczono na preferencyjne traktowanie przy rozdziale kontraktów na odbudowę Iraku. Szacuje się, że może ona pochłonąć nawet kilkadziesiąt miliardów USD.

Ile wydaliśmy

W międzynarodowej koalicji wzięło udział około 200 naszych żołnierzy. - Interwencja w Iraku kosztowała nas łącznie prawie 50 mln złotych - mówi Adam Stasiński, dyrektor Biura Informacji Ministerstwa Obrony Narodowej. Obecnie, w ramach misji stabilizacyjnej, przebywa tam 2416 żołnierzy. Koszty ich utrzymania w 2003 roku wyniosły 142,7 mln zł. MON szacuje, że w tym roku wyda na ten cel 308 mln złotych (60% uposażenia żołnierzy, 15% - wydatki na zakup uzbrojenia). Łączne koszty interwencji oraz utrzymania polskiego kontyngentu do chwili obecnej wyniosły ok. 270 mln złotych.

Jednak Irak to nie tylko żołnierze, ale i polityka. Na działania dyplomatyczne do końca ubiegłego roku wydano z budżetu państwa ponad 3 mln zł (nie licząc kosztów utrzymania ambasady) - wynika z danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednak w tej kwocie nie uwzględniono m.in. kosztów tłumaczeń, ekspertyz, a także kosztów poniesionych bezpośrednio w Polsce. Według rządowej "Koncepcji udziału RP w odbudowie i restrukturyzacji Iraku" w 2004 roku na ten cel przeznaczymy prawie 7 mln zł. Na koszty te składają się: utrzymanie specjalistów w Tymczasowych Władzach Koalicyjnych, misji dyplomatycznej w Waszyngtonie oraz doradców politycznych w Babilonie.

Co zyskaliśmy

Reklama
Reklama

Mimo że rozdano już zlecenia na ok. 8 mld USD, polskie przedsiębiorstwa uszczknęły niewielki ułamek tej kwoty. - Wciąż najwięcej do powiedzenia w Iraku mają Amerykanie. Nie dziwmy się, że polskie firmy nie są faworyzowane, skoro są to amerykańskie pieniądze, a ich przedsiębiorstwa mogą zaoferować podobne lub korzystniejsze warunki od naszych - mówi Ireneusz Wrześniewski, zastępca dyrektora Biura Współpracy z Zagranicą Krajowej Izby Gospodarczej.

Coś jednak drgnęło. Kontrakty irackie zdobyła m.in. polska firma telekomunikacyjna Opto. Otrzyma 7 mln USD. Polimex-Cekop, który liczy na zamówienia dla budownictwa naftowego i energetycznego, ma na razie jedno na 675 tys. USD. Jak zapowiadają władze spółki, wkrótce będą kolejne, "liczone już w milionach dolarów". W sumie 50 mln USD dostaną trzy polskie firmy budowlane: Jedynka Wrocławska, Telmaxnet z Poznania i krakowska Construction z kontraktów na budowę osiedli mieszkaniowych. Władze Jedynki znów są w Iraku, aby w sobotę podpisać umowę na 14 mln USD. Zapowiadają trzy podobne w najbliższych tygodniach. Saldo korzyści powiększają małe polskie firmy handlujące bezpośrednio z Irakijczykami.

Uczmy się na błędach

- To, co dodatkowo zyskały polskie przedsiębiorstwa, to doświadczenie - wskazuje I. Wrześniewski. Wiadomo już, że niezbędne jest nawiązanie kontaktów z partnerami w Iraku, gdyż istota organizowanych przetargów (m.in. krótkie terminy ich rozstrzygania) wymusza obecność zainteresowanych na miejscu. Tymczasem swoje przedstawicielstwa w Iraku ma obecnie tylko kilka firm z Polski.

USA przeznaczyły na odbudowę Iraku 18,6 mld USD

Roczne koszty utrzymania amerykańskiego kontyngentu w Iraku szacuje się na 200 mld USD. Przede wszystkim dlatego podniesiono budżet Pentagonu do rekordowej wysokości 402 mld USD. Plany odbudowy Iraku administracja Busha przygotowywała kilka tygodni przed rozpoczęciem inwazji. Szef USAID, federalnej agencji finansowanej przez Departament Stanu, już 22 marca ub.r. przyznał telewizji ABC, że: Nigdy jeszcze w naszej 40-letniej historii nie wydaliśmy tylu pieniędzy w jednym kraju w ciągu jednego roku. Wtedy kwotę tę szacowano na 600 mln USD i były one przeznaczone na odbudowę irackich szkół, lotnisk, dróg, mostów, szpitali i elektrowni. Oferty agencja skierowała do 7 firm. Wiadomo jedynie, że były to wyłącznie amerykańskie spółki, a cały proces ofertowy został objęty tajemnicą. ABC przyznaje, że było to legalne, ale "kontrowersyjne".

Reklama
Reklama

Departament Obrony 10 marca br. przyznał 7 kontraktów na odbudowę Iraku o łącznej wartości ok. 130 mln USD. Tylko jeden na ok. 8,5 mln USD otrzymała brytyjska firma, resztę amerykańskie. Wyniki tej ostatniej rundy potwierdzają prawidłowość, że znakomitą większość kontraktów otrzymują firmy z USA. Jest to o tyle zrozumiałe, że są one opłacane ze specjalnego funduszu w wysokości 18,6 mld USD, utworzonego przez rząd USA. Nie mogą z niego korzystać firmy z tych krajów, które były przeciwne wojnie. "Sunday Herald" już 13 kwietnia ub.r. pisała, że: Wszystkie amerykańskie firmy, które dostają kontrakty na odbudowę Iraku, są powiązane z Georgem Bushem lub Partią Republikańską.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama