Sejm pracuje obecnie nad rządowym projektem nowej ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Tymczasem już 16 lat temu to Pan stworzył podstawy takiej wolności, wprowadzając ustawę o podejmowaniu działalności gospodarczej. I wielu przedsiębiorców uważa, że prawdziwą wolność dawała właśnie tamta, Pańska ustawa, a nie ta dzisiejsza.
Nie można tych dwóch rzeczy porównywać. Tamta ustawa powstawała w zupełnie innych warunkach. Wtedy sektor prywatny był odgórnie limitowany, jego łączny udział w produkcji i usługach nie mógł przekroczyć 10%, a rzemieślnik miał np. limit, dotyczący liczby osób, jakie może zatrudniać. Ale w bardziej światłych sferach gospodarczych już wtedy panował pogląd, że bez rozwoju sektora prywatnego nie będzie wzrostu gospodarczego. A ja zawsze uważałem, że wzrost prywatnej wytwórczości nie będzie się odbywał głównie w drodze prywatyzacji, tylko na drodze powstawania małych przedsiębiorstw, które są potrzebne na rynku. A pamiętajmy, że legitymację rzemieślnika miało wtedy masę inżynierów - ludzi, którzy nie mogli się przebić ze swoimi pomysłami, wynalazkami w sektorze państwowym i dlatego próbowali je realizować na własną rękę w formie różnych zakładów rzemieślniczych. I było rzeczą oczywistą, że gdy się tym ludziom stworzy warunki, jeśli ich nikt nie będzie hamował, to jest szansa na duży wzrost tego sektora. Żeby on nastąpił, wystarczyło wtedy po prostu zdjąć odgórne limity. Przyzwolić np., żeby rzemieślnik nie miał ograniczeń w zatrudnianiu, żeby mógł działać w oparciu o przepisy, nie pytając już dodatkowo nikogo, czy mu wolno. Teraz to wszystko już jest. Teraz już wszystko wolno.
Niemniej jednak przedsiębiorcy mają wciąż wrażenie, że tamta ustawa była dobra, a ta już nie za bardzo.
To może wynikać ze skutków, jakie dała tamta ustawa. Najlepszą jej weryfikacją był fakt, że w oparciu o nią powstało ok. 2,5 mln prywatnych małych firm. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest potęga! A jeżeli przyjmiemy, że pięć osób średnio było w takim zakładzie rzemieślniczym zatrudnionych - jaki to był potencjał produkcyjny, zwłaszcza że w większości te firmy żyły z kooperacji z sektorem państwowym. Robiły drobne rzeczy, których tam się nie opłacało robić, albo zastępowały import.
Nic więc dziwnego, że nadal są osoby, które postulują, żeby przywrócić tamtą ustawę.