W piątek po raz ostatni notowana były marcowa seria kontraktów na WIG20. Na rynku amerykańskim dzień, w którym wygasają kontrakty, opcje i opcje na kontrakty zwany jest dniem trzech wiedźm - triple witching day (od czasu wprowadzenia kontraktów na akcje "wiedźmy" są cztery).

W piątek polskie wiedźmy stanęły po stronie niedźwiedzi. Zarówno bowiem marcowe, jak i czerwcowe kontrakty zanotowały spadki, kreśląc na swych wykresach świece o czarnych korpusach. Dodatkowo na FW20H4, tuż po otwarciu doszło do realizacja stopów, co w połączeniu z zanikającą płynnością tej serii, spowodowało spadek do poziomu 1669 pkt. Co prawda zaraz kontrakty wróciły do poziomu sprzed zniżki, niemniej jednak ślad w psychice byków pozostał.

Zmiana serii kontraktów zwykle komplikuje sytuację na wykresach. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ostatni dzień notowań. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy zachowanie rynku jest wynikiem normalnego handlu, czy też pochodną działań arbitrażystów. Stąd też, do "wzorów" wymalowanych na wykresach w tych dniach, należy podchodzić z odpowiednią dozą sceptycyzmu.

Sytuacja techniczna na wykresie FW20M4 nie pozwala jednak na jednoznaczną interpretacje. Udana obrona 1735 pkt. całkowicie bowiem neutralizuje podażowy wpływ czarnych korpusów. Stąd też ze wszelkimi decyzjami najlepiej zaczekać do poniedziałku. Jeżeli wykres wróci powyżej 13-dniowej średniej, będzie można oczekiwać ataku na ostatnie maksima. Zakładając, że rynek terminowy nadal będzie się poruszał wg schematu z ostatnich trzech miesięcy, kolejnego szczytu należy szukać w okolicach 1870-75 pkt.

Spadek poniżej strefy wsparcia 1720-40 pkt. (4-miesięczna linia hossy, połowa białej świecy z 27 lutego) przekreśli każdy wzrostowy scenariusz.