- Odwołanie pociągów oznacza złamanie porozumienia, które zawarliśmy z rządem w listopadzie. Rząd zadeklarował wtedy, że decyzje dotyczące każdego połączenia będą podejmowane po gruntownej ocenie przesłanek ekonomicznych i społecznych i konsultacjach ze związkami - tłumaczy Stanisław Kogut, przewodniczący NSZZ Kolejarzy.

PKP Przewozy Regionalne wycofują pociągi od 1 kwietnia z przyczyn finansowych. - Są to pociągi deficytowe, nie cieszące się zainteresowaniem klientów - tłumaczy Anna Hyrlik, rzecznik spółki. Redukcja dotyczy większości połączeń oznaczonych w rozkładzie literą "F" - czyli kursujących warunkowo. Nierentowne połączenia utrzymywać miały urzędy marszałkowskie, tymczasem stosowne zamówienia zadeklarowali jedynie marszałkowie województw śląskiego i kujawsko-pomorskiego.

W rezultacie, od 5 stycznia, kiedy uruchomiono dodatkowo pociągi, Przewozy Regionalne poniosły z tego tytułu stratę w wysokości 13,2 mln zł. Dodatkowe straty mogą uniemożliwić jej podział i przekazanie samorządom wojewódzkim, co - wg planów resortu infrastruktury - miałoby nastąpić w tym roku.

Związki zawodowe nie chcą się zgodzić na podział Przewozów Regionalnych. Boją się, że takie rozwiązanie sprawi, że spółka nie dostanie ani grosza z 550 mln zł, czyli dodatkowej dotacji, jaką udało się związkowcom wywalczyć w tegorocznym budżecie. Ich zdaniem, pieniądze te mogą zostać przejęte przez samorządy wojewódzkie. - Obawiamy się, że pójdzie ona na wyrównanie deficytu dochodów urzędów marszałkowskich, dla których przeszacowano wpływy z części podatku CIT i PIT - sugeruje Leszek Miętek, rzecznik prasowy Krajowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego.