Reklama

Gospodarka przegrała z polityką

Dzisiaj wieczorem rozpocznie się w Brukseli szczyt Unii Europejskiej. Zakończy obrady jutro po południu. Wiosenne szczyty Unii zazwyczaj poświęcone były gospodarce. Tym razem jednak przywódcy obecnych i przyszłych państw członkowskich znacznie więcej uwagi poświęcą walce z terroryzmem i nowej konstytucji Unii.

Publikacja: 25.03.2004 08:51

Dwa tygodnie po krwawych zamachach w Madrycie przywódcy 25 państw zechcą zapewne zademonstrować jedność w obliczu zagrożeń dla całej Unii. W tym celu ma być ogłoszona wzmocniona strategia walki z terroryzmem, oparta na zasadzie solidarności. Spodziewana jest też deklaracja nowej woli nadania Unii konstytucji.

Agenda lizbońska

na dalszy plan

W tej sytuacji na dalszy plan zejdzie omawiana zwykle na marcowych szczytach tzw. agenda lizbońska. Chodzi o przyjęty w 2000 r. w stolicy Portugalii program modernizacji, który miał uczynić z Unii do 2010 r. "najbardziej konkurencyjną i dynamiczną gospodarkę świata, zdolną do trwałego wzrostu gospodarczego, z większą liczbą lepszych miejsc pracy i większą spójnością socjalną".

Tymczasem raporty Komisji Europejskiej i niezależnych ekspertów biją na alarm. Już trzeci rok z rzędu Unia nie osiąga w wielu dziedzinach wyznaczonych sobie wskaźników. Kraje przystępujące 1 maja do Unii, w tym również Polska, pozostają jeszcze bardziej w tyle w modernizacji gospodarki i w dążeniu do oparcia rozwoju na nowoczesnej wiedzy i technologii. Pod względem tempa wzrostu gospodarczego Europa wciąż ustępuje USA, a ostatnio również Japonii.

Reklama
Reklama

Tym bardziej uwaga szczytu skupi się na lepszej koordynacji walki z terroryzmem. Zamachy w Madrycie zwiększyły też skłonność do kompromisu w sprawie konstytucji Unii. Jego ostateczny kształt nie jest jeszcze dopracowany i obecny szczyt najwyżej wyznaczy sobie cel zawarcia porozumienia przed końcem czerwca.

Czy będzie kompromis

w sprawie systemu

głosowania?

Bruksela oczekuje, że Polska zgodzi się na zmiany systemu głosowania, zwłaszcza że strona rządowa przestała konsekwentnie powtarzać, że "kompromis nazywa się Nicea". Obecnie słyszy się jedynie, że trzeba utrzymać "wagę" obecnej pozycji Polski. A od takich słów już bardzo blisko do kompromisu. W kuluarach najczęściej mówi się o podniesieniu progów potrzebnych do podjęcia decyzji z 50% liczby państw i 60% liczby ludności (tzw. system podwójnej większości) do odpowiednio 54-55 i 64-65%. Podniesienie progu ludnościowego pozwoliłoby Polsce i Hiszpanii zachować możliwość blokowania unijnych decyzji porównywalną do tej w systemie nicejskim, nawet jeśli nie osłabiłoby wyjątkowo mocnej pozycji Niemiec. Kolejnym z pomysłów, który ma przekonać "oporne kraje", jest tzw. podwójny klucz podczas głosowania. Jest to dodatkowy warunek, który ma sprawić, że dużym państwom trudniej będzie uskładać z przysługujących im głosów blokującą mniejszość. Będą musiały znaleźć poparcie przynajmniej jednego mniejszego kraju.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama