Ponad stu trzydziestu biznesmenów i przedstawicieli instytucji finansowych wysłuchało m.in. Grzegorza Cimochowskiego. Przedstawiciel The Boston Consulting Group mówił o metodach pozyskiwania kapitału i strategiach jego wykorzystania. - Nawet jeśli mają Państwo tylko jeden procent wymaganego kapitału, to warto myśleć o biznesie, bo najcenniejsze są know-how i pomysł. Jeżeli chcecie osiągnąć sukces, to nie możecie podręcznikowych przykładów traktować instrumentalnie. Każdy scenariusz jest inny - podsumował wykład.
Kiedy Sebastian Gościniarek z PricewaterhouseCoopers w przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej przedstawiał najważniejsze kwestie związane z funduszami strukturalnymi dla przedsiębiorców, długopisy i pióra słuchaczy poruszały się ze zdwojoną energią. Na tyle ważne były to informacje, szczególnie w kontekście starań polskich firm o fundusze na wzrost konkurencyjności czy realizacji inwestycji w zakresie dostosowania przedsiębiorstw do unijnych wymogów w zakresie ochrony środowiska.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się też praktyczne rady Rafała Abratańskiego (IDM SA) i Ewy Szlachetki (Baker & McKenzie) dotyczące wprowadzania spółek na rynek publiczny.
O ile wykłady o finansach toczyły się w pokojowej temperaturze, o tyle debata gospodarcza dotycząca szans i barier rozwoju Dolnego Śląska podniosła ciśnienie gości ponad normalne standardy. Przedstawiciele władz udowadniali, że Dolny Śląsk jest polskim liderem w większości dziedzin gospodarki. Przedsiębiorcy ripostowali, że przygraniczny region jest szczególnym liderem, jeśli chodzi o poziom bezrobocia czy zadłużenie służby zdrowia, a atut w postaci położenia przy granicy z Czechami i Niemcami nie został wykorzystany ani przez rządzącą lewicę, ani przez rządzącą wcześniej prawicę.
- To prawda - przyznał prof. Jan Rymarczyk z Akademii Ekonomicznej. - Widać, nie ma znaczenia opcja polityczna, lecz poziom liderów. Te gminy, gdzie rządzą liderzy biznesu, rozwijają się bardzo dobrze, nie tylko z racji położenia przy autostradzie, jak to jest w Kobierzycach czy Kątach Wrocławskich. Tam, gdzie rządzi "kolesiostwo" i minimalizm, jest tak, jak Państwo mówią. Administracja robi dużo dla przyciągnięcia inwestorów, ale czasem się to nie udaje. Tak jak to było z głośnym przypadkiem Hyundaia. Dziennikarze wypisywali bzdury na temat wycofania się Koreańczyków do Słowacji. Czytaliśmy o podatku, kosztach pracowniczych i bocznicach kolejowych. Prawda jest inna - Koreańczycy uznali, że u nas jest zbyt duże ryzyko polityczne, związane z pozycją związków zawodowych, korupcja i niebezpieczeństwo dojścia do władzy Leppera. Nasz region ma jednak ogromne atuty, które powinien wykorzystać dla zdobycia kolejnych inwestorów.