Czwartkowe osłabienie złotego musiało być niemiłym zaskoczeniem dla wielu uczestników rynku. Złoty spadł prawie 1% wobec koszyka walut, do 1,9% po słabej stronie parytetu. Na koniec dnia dolar kwotowany był na poziomie 3,90 zł, euro 4,7360 zł. Kurs wspólnej waluty do dolara był na poziomie 1,2150.

Stare porzekadło rynkowe mówi, żeby sprzedawać, kiedy wszyscy kupują. Rynek był ostatnio bardzo optymistycznie nastawiony do naszej waluty. Inwestorzy otworzyli długie pozycje w złotym i czekali na Ministerstwo Finansów. Natomiast ryzyko polityczne było totalnie ignorowane.

Podaż złotego na czwartkowej sesji była dużym zaskoczeniem. Rynek był bezbronny. Ostatecznie Ministerstwo Finansów ogłosiło, że rozpoczęło wymianę walut obcych. Jednak ta wiadomość miała bardzo ograniczone znaczenie. Resort przyjął strategię stopniowej wymiany walut, wczorajsza zaś wyprzedaż złotego była bardzo nerwowa.

Piątkowa sesja może przynieść dalszą presję na złotego, chociaż wydaje mi się, że potencjał spadkowy na obecnym poziomie jest już ograniczony.