W czasie wczorajszej sesji miało miejsce dość ważne wydarzenie, które prawdopodobnie ujawni swoje konsekwencje w ciągu najbliższych dni. Mowa o zbliżeniu się wykresu indeksu do oporu w okolicach 1760-65 pkt. Do zbliżenia doszło, ale opór nie został pokonany. Taki wynik potyczki w okolicy oporu najprawdopodobniej sprawi, że obecny tydzień zakończymy lekkim spadkiem cen.
Próba ataku na opór była jednym z rozpatrywanych przez nas scenariuszy. Strona, która zwycięsko wyszłaby z tego pojedynku, miała określić kierunek ruchu na najbliższe dni. Okazało się, że wygrała podaż. Z tego można wysunąć wniosek, że na dzisiejszej sesji bardziej widoczni będą gracze skracający swoje pozycje. Przewaga podaży nie musi być wielka, ale wydaje się, że będzie na tyle duża, iż na ponowny atak na opór trzeba będzie nieco poczekać. Fakt, że popyt mając ku temu okazję nie skorzystał z niej, sprawia, że podaż może czuć się pewniej.
Gdzie może nas sprowadzić ten spadek? Nie musi on być zbyt głęboki. Pierwszym wsparciem dla byków jest poziom ostatniego lokalnego dołka ze środy. Dla indeksu są to okolice 1725 pkt. Zatrzymanie się spadku już na tym poziomie byłoby oznaką dość silnego rynku. Nie jest wykluczone, że spadek będzie jednak głębszy. Ostatecznie może dojść do ponownego testu wsparcia, jakim dla kontraktów jest linia dolnego ograniczenia klina zwyżkującego, a dla indeksu dolne ograniczenie formacji kanału.
Przebicie tych linii przyspieszyłoby przecenę, a o kolejnym ataku na opór można byłoby zapomnieć. Na razie jednak, póki wykresy obu instrumentów trzymają się swoich formacji, można zakładać, że do ataku na opór jednak dojdzie, choć chyba już nie w tym tygodniu. Dzisiejsza sesja będzie sesją odpoczynku i zbierania sił.