Charakterystyczne były wtorkowe notowania, kiedy mocno do góry poszły kursy KGHM i Agory - najmocniejszej i najsłabszej spółki w trwającej od wiosny minionego roku zwyżce. Widać, że część inwestorów nadal wierzy w jej kontynuację i nie obawia się kupować papierów po wysokich cenach. Jednocześnie jest grono, które skupia się na poszukiwaniu "okazji" w postaci przecenionych walorów. Powoduje to gwałtowne i krótkotrwałe odbicie, charakterystyczne raczej dla spadkowych tendencji. Do odreagowania doszło też w segmencie małych firm. Jednak tydzień wcześniej WIRR przeciął linię kilkumiesięcznego trendu rosnącego, co może stać się zapowiedzią jego zatrzymania. Przed pogorszeniem nastrojów przestrzega spadek WIRR poniżej średniej kroczącej z 15 sesji, która od 4 miesięcy wyznaczała tempo ruchu w górę. Ostatnia zniżka zabrała niecałe 8% i była największa od listopada zeszłego roku. Na wykresie nie ukształtowała się jednak formacja wierzchołkowa. Dlatego prawdopodobny jest ponowny wzrost WIRR w okolice 4,1 tys. pkt.
WIG poza kanałem
Przecena z 18 i 19 marca doprowadziła wykres WIG do wyjścia dołem z tworzonej od początku roku formacji kanału zwyżkowego. W czasie jej kształtowania powstały podwójna negatywna dywergencja na dziennym MACD (uznawana przez specjalistów od analizy technicznej za jeden z najsilniejszych sygnałów ostrzegających przed odwróceniem koniunktury) oraz dywergencja na tygodniowym MACD, mogąca zwiastować zakończenie średnioterminowego wzrostu. Sam kanał rosnący pozwala traktować notowania z tego roku jako okres dystrybucji walorów. Jego wymowa w połączeniu z dywergencjami jest jednoznacznie negatywna. Czwartkowe notowania zatrzymały się dokładnie na dolnym ograniczeniu formacji. Pasują więc idealnie na ruch powrotny. W takiej sytuacji są dwa wyjścia: albo WIG przekroczy 20,7 tys. pkt i sygnał sprzedaży zostanie anulowany (wtedy czeka nas zapewne wzrost ponad marcowy szczyt), albo zakończony tydzień był ostatnią dobrą okazją do zamknięcia pozycji. W następnych dniach sprzedający uzyskaliby znaczną przewagę, sprowadzając WIG poniżej 22 tys. pkt i tym samym spowodowaliby przecięcie rocznej linii trendu zwyżkowego. Byłby to wstęp do korekty całego wzrostu.
Duże znaczenie odgrywa wsparcie w okolicy 23 tys. pkt, gdzie znajduje się maksimum sprzed 4 lat. Tutaj również przebiega średnia krocząca z 45 sesji. Tuż ponad nią zatrzymywały się dwa poprzednie ruchy spadkowe ze stycznia i lutego. Przełamanie szczytu z 2000 r. można było traktować jako sygnał kupna. Teraz jego zanegowanie niekorzystnie świadczyłoby o sile popytu.
Istotnym elementem jest też to, że WIG od ostatniej górki stracił 4,8%, podczas gdy dwie poprzednie zniżki zbijały jego wartość o 3,9% i 3,4%. Różnica jest więc dość wyraźna i przemawia na niekorzyść posiadaczy akcji.