Zeszłotygodniowa transakcja, w wyniku której Prokom kontroluje ponad 25% kapitału warszawskiej spółki, dotyczyła zaledwie 400 akcji. To oznacza, że cała operacja kosztowała Prokom nieco więcej niż 10 tys. zł. Korzyści finansowe z tego tytułu będą jednak dużo większe.
Gdyński integrator już wcześniej konsolidował w 100% Softbank. Było to możliwe, mimo że spółka kontrolowała mniej niż 25% walorów. Prokom posiadał jednak opcję nabycia akcji od Aleksandra Lesza, byłego prezesa Softbanku, po realizacji której ten próg miał pokonać. Pod koniec ub.r. strony podpisały aneks, na podstawie którego A. Lesz pozostawił sobie pakiet 372 tys. akcji. W zamian zrzekł się premii kursowej, którą Prokom miał wypSoftbanku. W związku z tym spółka wystąpiła do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o zgodę na przekroczenie progu 25%. Zgodę dostała (18 marca) i w krótkim czasie (26 marca) skorzystała z tej możliwości. Problem został zatem rozwiązany bardzo tanim kosztem.
Zwiększanie bezpośredniego zaangażowania w Softbanku nie stanęło na przeszkodzie w sprzedawaniu papierów tej spółki przez Nihonswi - szwajcarski fundusz kojarzony z Ryszardem Krauze, prezesem Prokomu. Podmiot ten pomiędzy 19 a 25 marca sprzedał łacić na początku 2006 r. Umowa pomiędzy A. Leszem a Prokomem na temat stopniowego przejmowania kontroli nad Softbankiem, została w całości zrealizowana na początku lutego.
To oznaczało, że Prokom nie mógłby w I kwartale tego roku w pełni konsolidować 250 tys. akcji Softbanku (1,2% kapitału). Fundusz pozbywał się już akcji warszawskiej spółki na przełomie roku, sprzedając papiery (525 tys. sztuk) na giełdzie. Środki przeznaczane są na inne projekty prowadzone przez firmy Ryszarda Krauze. W rękach Nihonswi pozostaje jeszcze 9,8% walorów Softbanku.