Reklama

Co jest ważne w wynikach systemu

Zanim zacznie się stosować system inwestycyjny w praktyce, warto przyjrzeć się, jakie wyniki przynosiłby on w przeszłości. Rozsądnym rozwiązaniem jest zatem przetestowanie opracowanej strategii na podstawie danych historycznych.

Publikacja: 31.03.2004 10:18

Na co przede wszystkim zwrócić uwagę, analizując wyniki takiego testu?

Większość mechanicznych reguł transakcyjnych daje dobre wyniki w czasie silnych trendów. Czy powinniśmy jednak decydować się na stosowanie jakiegoś systemu tylko dlatego, że przyniósł spore zyski w czasie hossy? Przykładowo w zeszłym roku na rynku akcji panowały dobre nastroje, a kursy szły w górę. W tych warunkach bardzo dobre wyniki przyniósłby praktycznie każdy system podążający za trendem.

Problem polega, niestety, na tym, że silne i długotrwałe trendy nie następują jeden po drugim. Zdarza się, że systemy podążające za trendem generują w takiej sytuacji dużo błędnych sygnałów, co może prowadzić do całkiem sporych strat. Wniosek jest zatem prosty - lepiej zawczasu sprawdzić, jak dany system zachowywał się w czasie bessy lub trendu bocznego. Dopiero to pokaże, ile tak naprawdę warte są nasze reguły transakcyjne - czy zyski z okresu dobrej passy przewyższają straty narosłe w mniej pomyślnych czasach.

Patrz na ryzyko

Trudno oczekiwać, by w przyszłości rynek zachowywał się dokładnie tak samo jak wcześniej. Trendy będą trwały dłużej lub krócej, będą miały inny zasięg. To oznacza, że wyniki w przyszłości będą odbiegać od tych, które moglibyśmy osiągnąć do tej pory. Jeśli np. jakiś system przyniósł 100% zysku w ostatnich trzech latach, to jest raczej mało prawdopodobne, by taki sam wynik powtórzył się w ciągu kolejnych trzech lat. Ważne jest więc nie tyle, jaki był procentowy wynik, ale to czy strategia jest w stanie przynosić zyski w dłuższym okresie. Kluczową kwestią jest relacja zysków do ryzyka. Jeśli system przyniósł np. 50% zysku, ale w międzyczasie kapitał topniał kilkakrotnie o kilkadziesiąt procent, to na dłuższą metę wyniki takiej strategii mogą okazać się po prostu kwestią przypadku.

Reklama
Reklama

Każdy system cechuje się innym ryzykiem. Jednym z parametrów opisujących je jest tzw. maksymalne obsunięcie kapitału (drawdown). Jest to największa zanotowana dotąd skumulowana strata powstała w wyniku serii nieudanych transakcji.

Im większe obsunięcie, tym większy musi być później zysk potrzebny do odrobienia strat. Jeśli straciliśmy 20%, musimy zarobić następnie 25%, by wyjść na zero. Przy stracie 50% zysk musi wynieść już 100%. Obsunięcie kapitału ma też niemałe znaczenie psychologiczne, które może wręcz zadecydować ostatecznie o sukcesie bądź porażce. Lepiej zawczasu zastanowić się, czy będziemy w stanie w przyszłości zaakceptować określone ryzyko. Często okazuje się, że gracz porzuca dobry system, gdyż nie może pogodzić się z przejściowymi stratami.

Nie stosuj zbyt dużej dźwigni

Obsunięcie kapitału ma zasadnicze znaczenie dla graczy na rynku kontraktów futures ze względu na dźwignię finansową.

Przykład:

Rozważmy prosty system inwestycyjny polegający na:

Reklama
Reklama

l kupnie kontraktów terminowych na WIG20, gdy kurs zamknięcia wzrośnie powyżej średniej kroczącej z 50 sesji,

l sprzedaży kontraktów, gdy kurs spadnie poniżej średniej z 50 sesji.

System ten bardzo dobrze sprawdza się w okresie silnych trendów wzrostowych. Tak było w zeszłym roku, kiedy sygnał kupna pojawił się w marcu, zaś sygnał sprzedaży - dopiero we wrześniu. W tym czasie kontrakty podrożały o 32%. Dzięki dźwigni zyski te można było znacznie zwielokrotnić. Zysk sięgnął 360 pkt, czyli 3600 zł na jednym kontrakcie (nie uwzględniając prowizji).Wynik ten wygląda bardzo obiecująco, ale jeden rok to zdecydowanie za mało, by dobrze poznać specyfikę systemu. Lepiej spojrzeć na dłuższy okres. Od początku notowań futures na WIG20 najgorsze wyniki strategia ta przyniosłaby w okresie kwiecień 2000 - wrzesień 2001. W tym czasie system dawał praktycznie same straty. Skumulowana strata, czyli obsunięcie, sięgnęła aż 330 punktów. Na jednym kontrakcie gracz mógłby wówczas stracić łącznie 3300 zł (w kwietniu 2000 r. depozyt wstępny wynosił ok. 2500 zł). Gdyby ryzykował całym posiadanym kapitałem (tzn. kupował tyle kontraktów, na ile pozwalała kwota depozytu), zbankrutowałby lub porzucił system, zanim nadeszłaby lepsza koniunktura i okazja do zarobku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama