Agencje ratingowe ostatnio podnoszą oceny wiarygodności kredytowej zarówno wielu państw rozwijających się, jak i działających tam przedsiębiorstw. To powoduje, że rosną ceny obligacji i zmniejsza się ryzyko gwarantowania emisji takich papierów. W rezultacie banki inwestycyjne pobierają mniejsze opłaty za takie usługi. Obliczany przez J.P. Morgan indeks EMBI (emerging markets bond index) wzrósł w ciągu roku o 22%, a średnia opłata pobierana przez banki inwestycyjne za gwarantowanie emisji wynosi teraz 0,36% wartości oferty. Przed pięciu laty średnia ta sięgała 0,86%.
Dlatego wiele krajów - Rosja, Południowa Afryka, Korea Południowa, Tajlandia, Czechy, Węgry i Rumunia, a także spółki, takie jak Gazprom, zapowiadają emisje obligacji w najbliższych miesiącach. Polska w I kwartale wyemitowała na międzynarodowym rynku papiery dłużne w euro, frankach szwajcarskich i jenach na łączną kwotę ok. 2,5 mld euro. Był to jednak kwartał wyjątkowy i w bieżącym wartość tych emisji spadnie do 300 mln euro.
Bankiem inwestycyjnym, który w I kwartale przeprowadził najwięcej emisji obligacji z emerging markets, okazał się Citigroup. Ta największa na świecie instytucja finansowa umocniła w ten sposób swoją dominującą pozycję na globalnym rynku papierów dłużnych. Przez ostatnie trzy lata liderem na rynkach wschodzących był J.P. Morgan.
Od początku roku Citigroup gwarantował emisje o łącznej wartości 7,4 mld USD i zarobił na tym ok. 27 mln USD. J.P. Morgan spadł w tym rankingu na piąte miejsce z 3,4 mld USD emisji i zarobkiem rzędu 14 mln USD. - Nasza obecność w stu krajach daje nam okazję do codziennego prowadzenia rozmów z wieloma klientami na temat przewidywanych przez nich emisji - powiedział Chris Hewitt z mieszczącego się w Londynie oddziału tego banku, zajmującego się właśnie obligacjami z emerging markets. Citigroup kupił ostatnio banki w Rosji, Chinach, Korei i Meksyku, a w lutym uzgodnił zakup za 2,73 mld USD południowokoreańskiego banku Koram. Będzie to największe przejęcie przez zagraniczną firmę w historii Korei.